Ostatnie doświadczenia dowodzą, że szczęście, po odrzuceniu prawie wszystkich ubrań i zakładając 2l wody na osobę + prowiant na 2 dni, waży łącznie jakieś 45kg.
Szczęśliwie marsz zakładał tylko 5 km i był względnie w płaskim terenie. Obozowisko w środku gór, w dolinie nad rzeką, owce, skały, meszki. Było cudownie. Z wyjątkiem meszek (których ilości były absolutnie nie do zniesienia) ;)