Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje małe dzieła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje małe dzieła. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 marca 2012

Żegnaj zimo.

Zima poszła w cholerę. Chociaż właściwie nigdy tak na prawdę się nie pojawiła. Magnolie kwitną, krokusy, przebiśniegi, żonkile, w zasadzie to powoli wszystko kwitnie.

W raz z końcem zimy udało mi się skończyć szal. Źródło tutaj










Poza tym u nas dobrze. Weekend spędziliśmy w górach, ucząć się nawigacji z kompasem, w dzień, w nocy, we mgle, na stromych zboczach, na bagnach (ale te w tym kraju są wszędzie, więc to nie nowość). Przez dwa dni zdążyłam się utaplać w błocie bardziej niż kiedykolwiek a jednocześnie w niedzielę okazało się, że przyszło lato i nawet się trochę opaliłam na twarzy.

W przyszły weekend, długi, znaczy trzydniowy spadamy do Walii, więc nas nie ma. Mieliśmy jechać ze znajomymi do Kerry zdobywać najwyższy szczyt Irlandii, ale znajomi są tak samo narwani jak my, więc w ciągu 15 minut zmieniliśmy plany :)

wtorek, 23 sierpnia 2011

Pralinki

Dawno nic nie robiłam, poza chlebem ;)
Teraz kombinuję jakby tu zrobić malinowe nadzienie...
Przepis stąd, polecam. Nie zgodzę się co prawda, że z porcji wychodzi 10 sztuk, bo mi z podwójnej (serki są sprzedawane po 250g) wyszło ... 60? Zaraz, tacka ma 15 sztuk, dwie takie i dwie takie... tego było aż tyle??? Niesamowite.... ;)





poniedziałek, 10 stycznia 2011

Choinka

Czas się trochę pochwalić ;)
Więcej zdjęć na Picasie.
Choinka obecnie nie wygląda już tak ładnie, bo mąż się zaopiekował ozdobami pod moją nieobecność ;)



Lukrowe cuda

Zostało mi trochę lukru po piernikach :) Pomysł podchwycony z miotły.







Land Rover Defender

Prezent dla męża ;)




Domek z piernika





Pierniczki



piątek, 17 grudnia 2010

Pierniczkowanie

Pierniczki pierwsze:



Pierniczki drugie wersja eksperyment:


Pierniczki drugie wersja podstawowa:








Wspominałam, że mam komputer w lukrze? ;)

niedziela, 31 października 2010

O chlebie słów parę.

Więc... Coby ani męża, ani siebie specjalnie nie tuczyć, nie rozpieszczam nas piekąc ciasta (zbyt często), natomiast wyżywam się inaczej. Zaczęłam ostatnio kolejny etap przygody z pieczywem na zakwasie. Bawię się w inne przepisy, a także... w wyrastanie chleba w koszyku.

Coby Was za bardzo nie znudzić, krótko: chleb na zakwasie musi wyrastać w czymś - albo od razu w formie, w której będzie pieczony, albo w koszyku do wyrastania i wtedy się go przerzuca na blachę do piekarnika i piecze bez formy - bo inaczej zamiast rosnąć w górę po prostu się rozleje na boki. Taka specyfika chleba. Szczegóły na życzenie ;)

Moje chlebowe guru wyrasta również chleb w misce wyłożonej ściereczką, ale tego sposobu zaniechałam po kilkukrotnej próbie odklejenia chleba od ścierki. Nie wiem, nie umiem, nie chcę. No ale z koszykiem życie też nie jest wcale takie proste, bo trzeba jeszcze sprawić, żeby 1. chleb nie przykleił się do koszyka (dwa pierwsze podejścia skończyły się zmasakrowaniem bochenka) 2. żeby między przerzuceniem chleba z koszyka na deskę a z deski na blachę (a jeszcze go trzeba naciąć, co trwa kilka sekund) nie opadł zupełnie tworząc placek... Kształt placka oczywiście wcale nie wpływa negatywnie na smak, w związku czym Melon z Piotrem zżarli kiedyś połowę bochenka za jednym posiedzeniem, nie mniej jednak nie zadowala moich ambicji. Ale... do czterech razy sztuka :)

Patrzcie i podziwiajcie :)



Żeby nie było oczywiście zbyt pięknie, zabawa z koszykiem powoduje, że absolutnie WSZYSTKO jest w mące. Bo mąką wysypany jest blat stołu. Mąką trzeba wysypać koszyk. Później się to sprząta i czeka kilka-kilkanaście godzin, żeby chleb wyrósł. Potem mąką wysypuje się deskę, żeby chleb nie przykleił się do deski (więc chleb jest umączony i od góry - bo od koszyka i od doły, bo od deski. Z deski przerzuca się chleb bo piekarnika, którego blacha automatycznie również jest w mące. Sprząta się to wszystko, czeka aż chleb się upiecze. Wyjmuje się chleb... który jest cały w mące. Myje się blachę - bo jest w mące. Zawija się chleb w ściereczkę - która zaraz będzie cała w mące, a na koniec, przy każdym krojeniu chleba pół blatu jest zgadnijcie w czym. Chciałam, to mam ;)

sobota, 3 kwietnia 2010

Niach niach niach

Kolejne z moich dziwactw. Wstać o 6 rano, żeby bawić się w farbowanie jajek. Co nie zmienia faktu... że uwielbiam te moje porąbane pomysły :D



czwartek, 24 grudnia 2009

Święta Święta Święta :)

Choinka ubrana.
Piernik upieczony. Pierwszy w życiu nota bene.
Domek skończony. Chociaż mąż już miecz na niego wypolerował ;)

Dzisiaj w Trójce pół dnia gadali, jak to kobiety się zamęczają, żeby zrobić tradycyjnie 12 potraw i jeszcze to sprzątanie, a mężczyźni uciekają byle dalej, żeby tylko nie zostać wciągnięci w wir świątecznych przygotowań. A ja... czuję się ciut odsunięcia od prób gotowania. Mogę oczywiście zrobić makiełki. Tzn. jak tylko opracuję metodę zmielenia maku bez maszynki do mięsa, makutry, moździerza i blendera. Mogę oczywiście coś upiec. Ale od grzybowej, kapusty z grzybami, kapusty z grochem, PIEROGÓW (to ja zawsze lepiłam pierogi!!!) czy nawet makaronu mam się trzymać z daleka, ponieważ mój mąż szaleje w kuchni, dodaje przyprawy, robi bałagan, kosztuje, poprawia, kosztuje, chodzi i wącha zapachy itd itd.... Piekarnik mamy w schowku. Kuchenkę mamy w salonie z aneksem kuchennym. Poczułam się oszukana kiedy zapach zwykłej, gotującej się włoszczyzny zdominował zapach mojego pieczącego się piernika... Ale przynajmniej choinka dominuje przestrzeń :D

Anyway. Dostałam już swój gwiazdkowy prezent. Mam wrażenie, że Krystian nieźle się bawił, bo okazało się, że wczoraj ja radziłam się go w sprawie prezentu dla Piotra, a dzisiaj Piotr wypytywał go w kwestii prezentu dla mnie... :)
W każdym razie prezent mi się baaardzo podoba :)

A oto chatka z piernika (przód):

... i tył:

A oto efekty zabawy z choinką oraz nową zabawką ;)



A przy okazji dziękuję za rady odnośnie fotografowania ćwierkadeł :) Poddawać się nie zamierzam, zwłaszcza że daleko do nich nie mam. Mogłabym tylko przestać strzelać zdjęcia zza szyby, siedząc sobie w cieplutkim mieszkanku zamiast koczować na śniegu ;P

Wesołych Świąt wszystkim :*