Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Druga strona Księżyca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Druga strona Księżyca. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 marca 2010

Z cyklu: dawno temu.

Gdzieś za zakrętem spotykam kota. Siedzi na środku drogi z kamieni. Martwy ptak leży przed nim. Wokół kota unoszą się czarne pióra. Szeleszcząc cicho opadają mu na futro, ale on nie zwraca na nie uwagi. Chudy jest. Dawno nie jadł.

Ptak... Znam go. Przylatywał do mnie zimą - pogadać. Całymi dniami siedziałam przy oknie. Ja z jednej strony, on z drugiej. Ja udawałam, że wcale mnie nie ma. On udawał, że mnie nie widzi.
Ja mówiłam do niego. On słuchał. Nie odpowiadał.
On mówił do mnie. Ja słuchałam.
Oboje byliśmy szczęśliwi.

Kot. Patrzy na mnie. Zielonymi oczami opowiada swoje życie. I pozostałe osiem. Po czym zabiera ptaka i znika za rogiem.
Zostaję sama.

kwiecień 2006

sobota, 6 marca 2010

Trzy kolory: Niebieski.

Latem błękitne niebo odbija się w wodzie czyniąc ją równie błękitną. Zimą woda jest biała. Pokryta lodem i śniegiem.
Zimą poranki są niebieskie. Zwłaszcza przed wschodem słońca.
Błękit nieba poprzecinanego obłokami. Błękit cieni. Bo w dzień nawet cienie są niebieskie. Tak samo jak niebieskie są góry po zachodzie słońca. Śnieg staje się niebieski. Czerń ma niebieski odcień.
Czerń przeradza się w błękit, błękit przeradza się w biel, biel przeradza się błękit, który stopniowo przechodzi w czerń.
I tak codziennie. Całą zimę.

Bo prawdziwa zima, zima pierwotna, zima bez ludzi, ma trzy kolory.
Biały, Czarny, Niebieski.
Innych nie ma. Kolorowe ptaki odleciały. Zostały czarne gawrony. I sroki. Czarno-białe.

Pierwotna zima jest piękna. Ale czasami trzeba daleko pojechać, żeby to odkryć.

piątek, 5 marca 2010

Trzy kolory: Czarny.

Czerń dwojaka. Czerń dzienna i czerń nocna. Punktowa i dominująca.

Czerń dzienna jest dodatkiem. Istnieje tylko po to, aby podkreślić biel.
Czerń bezlistnych drzew. Czerń cieni. Czerń płotów. Czerń krzewów i krzaków. Czerń lasów.
Po prostu jest.
Rzuca się w oczy.
Kontrastuje.

Czerń nocna dominuje nad wszystkim. Nawet w świetle księżyca.
Nieprzenikniona. Niezakłócona. Cicha.
Czasami roziskrzona gwiazdami.
Utracona w mieście.
Odzyskana na wsi.

Trzy kolory: Biały.

Wydaje mi się, że wiem skąd się wziął przymiotnik "śnieżnobiały".
Dokoła jest biel. Jest jasność. Jest czystość. Jest cisza.
Śnieg, który skrzypi pod nogami.
Śnieg, który nie jest brudnym błotem.
Śnieg nieprzetarty, nietknięty niczyją stopą.
Dominuje w krajobrazie.
Uspokaja krajobraz.
Skrzy się w słońcu.

czwartek, 1 października 2009

Gwiazdka

Wichury przeszły zabierając resztki liści z drzew. Jest cisza. Białe coś lecące z nieba od kilku godzin pokryło wszystkie możliwe obiekty. Dziadek Mróz ciągnie mnie za uszy. Kot zwiał ze stajni i przyszedł wylegiwać się na werandzie. Zimno, ciemno i biało. Prawie jak Boża Narodzenie.