Miałam swoje pierwsze spotkanie z Narciarzami. Takimi, o których mi opowiadano Historie. Wyglądało ono tak:
On: Dzień dobry, szukamy kurtki narciarskiej.
Ja: Dobrze, a jakiej konkretnie?
On: Czerwonej.
To prawie tak samo jak "Chcę kupić laptopa. Ma być czerwony."
Nie sądziłam, że to powiem, ale naprawdę wolę "Jadę na Kilimandżaro/Mount Everest Base Camp/trekking w Azji/w Andy/na pustynię w Jordanii - czego ja tam właściwie będę potrzebował???"
Zawsze mam ochotę powiedzieć, że osobistego asystenta, proszę mnie spakować do walizki.
Z cyklu "bezcenne": przychodzi klient walczyć o coś (po 4miesiącach od zakupu, bezpodstawnie). Conor mu powtarza, że nic się nie da zrobić, facet, że przecież, ale, coś tam. Conor to samo. Facet swoje, Conor swoje. Po dobrych dwudziestu minutach (zdążyłam sobie pójść i wrócić) facet mówi, że chciałby jednak porozmawiać z menadżerem. Conor "Oczywiście, nie ma problemu. To ja"
Z cyklu "zamorduję": babka kazała mi zdjąć kurtkę rozmiaru S z manekina (podczas gdy inne rozmiary wisiały na wieszaku) po czym wzięła ją do ręki i stwierdziła, jest w sumie to myślała, że jest lżejsza i jest za ciężka na granie w golfa.... Ale ma taki ładny kolor...
Poza tym fascynuje mnie fakt, że ktoś ze Stanów robi zakupy na naszej stronie internetowej... Poprzednim razem ktoś kupił zapalniczkę Zippo (produkowaną w Stanach, jak mi powiedziano), za zapalniczkę zapłacił 20 euro, za przesyłkę 80. Tym razem ktoś kupił czapkę firmy na 100% amerykańskiej. 18 euro za czapkę z daszkiem. 70 za przesyłkę. Czy ktoś mi może wyjaśnić o co chodzi?
A z cyklu ludzi nie myślących dzisiaj miałam zestaw ciekawych przypadków na drodze. Do tego stopnia, że ja, zawsze spokojna i cierpliwa, klnęłam, a nawet użyłam klaksonu. No bo, ja przepraszam, ale jak można ustawić się na wewnętrznym pasie (prawy), który idzie prosto (lewy idzie w prosto i w lewo) a potem spokojnie, bez migacza zacząć skręcać w lewo? O innych kierowcach dzisiejszego dnia nie wspomnę...
Mam nadzieję, że Gaia nie zmieniła zdania i zamierza się u nas zatrzymać we wtorek, bo dla niej niespodziankę, z której nawet Melon się ucieszy, bo też się załapie ;)
Za oknem dziwna jesień, przeplatana deszczem i słońcem, ciepła i wietrzna, z kolorami granatu i złota. Śniegu chyba jednak nie będzie.
Powoli planujemy przyszłoroczne wyprawy. Na razie mamy ileś różnych planów i znajomi podsuwają nam coraz ciekawsze propozycje :) Od północy do południa, ja jeszcze sama mam nadzieję na najwyższe szczyty Europy :) Teraz tylko trzeba się zdecydować :)