Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Choinka

Czas się trochę pochwalić ;)
Więcej zdjęć na Picasie.
Choinka obecnie nie wygląda już tak ładnie, bo mąż się zaopiekował ozdobami pod moją nieobecność ;)



Lukrowe cuda

Zostało mi trochę lukru po piernikach :) Pomysł podchwycony z miotły.







Domek z piernika





Pierniczki



piątek, 17 grudnia 2010

Pierniczkowanie

Pierniczki pierwsze:



Pierniczki drugie wersja eksperyment:


Pierniczki drugie wersja podstawowa:








Wspominałam, że mam komputer w lukrze? ;)

niedziela, 3 października 2010

Które?

Która kompozycja Wam się bardziej podoba?

Ta:

Czy ta:

Podglądając

Wydaje nam się, że sąsiadka nie ma gdzie trzymać butów, bo taki obraz ukazuje nam się za każdym razem jak otwiera okno. Chociaż ostatnio czerwone szpilki poszły w odstawkę, a ich miejsce zamieniły niebieskie. Był też poranek, kiedy mąż mój ujrzał gołębia śpiącego w jednym z butów.

środa, 2 czerwca 2010

Lot NieLot Podfruwajka

Nielot poruszał się ruchem skaczącym. Na całkiem niemałe odległości - jak na skaczącego ptaka. Okazało się jednak, że latać umie, co postanowił mi udowodnić przelatując mi nad głową w odległości powodującej automatyczne skulenie się.



Dajcie mi wszyscy święty spokój....


Hmm... I jakby tam wleźć na górę?



Jedno z rodziców, którzy próbowali mnie przepłoszyć przez cały czas trwania sesji. Dawno nie słyszałam tak głośnych skrzeków...

wtorek, 11 maja 2010

Żeby nie było, że zapadłam się pod ziemię, czy coś... Wstęp do relacji z wycieczki :)



sobota, 3 kwietnia 2010

Niach niach niach

Kolejne z moich dziwactw. Wstać o 6 rano, żeby bawić się w farbowanie jajek. Co nie zmienia faktu... że uwielbiam te moje porąbane pomysły :D



czwartek, 1 kwietnia 2010

Strzeżenie wiedźm

Albo strzyżenie owiec jak kto woli.
Fotoreportaż znajdziecie tutaj.

Patrząc za okno doszłam do wniosku, że z okazji Świąt Wielkanocnych ulepię bałwana. I wcale nie jest to prima aprilis.

poniedziałek, 29 marca 2010

Technicznie.

Akcja dzieje się w stajni. Światło kiepskie. Obiektyw f/3,5-5,6 nie spełnia oczekiwań dając czasy 1/13 - 1/20. ISO 400, bo niżej się nie da. Wyżej też nie, bo w tym świetle już 400 daje czasami ziarno. Z konieczności zdjęcia robię EF 50mm f/1,8. Przesłona między 1,8 a 2,5, czasy 1/30 - 1/100. Mała głębia ostrości, ale co zrobić. Obiekt - facet + owca. Owca się rzuca, dopóki nie zostanie położona na plecy (wtedy kręgosłup jest tak ułożony, że działa na nią jak znieczulenie - oto sekret strzyżenia owiec). Nawet jak owca się nie rzuca, to facet co chwila ją przemieszcza. Nie mówiąc o tym, że sam również się przemieszcza, rusza, zwłaszcza rękami z kosiarką, znaczy chciałam powiedzieć maszynką do golenia. Czas na jedną owce minuta do dwóch. Pomijam kwestię osób trzecich, psów, dzieci wchodzących w kadr za obiektem. Pomijam też stajnię i kraty boksów jako ładne tło.

Generalnie zdjęcia nawet jeżeli są ostre, to niekoniecznie tam gdzie bym chciała. A nawet te na 1/100 są rozmazane. Nie wpadłam na to, żeby korzystać z lampy błyskowej, pewnie z powodu mojej nienawiści do niej i wniosku, że te owce i tak są już wystarczająco zestresowane. A i akcja działa się dość szybko.

Jakieś rady? Sugestie? Przykładowe zdjęcia oczywiście wrzucę. Jak już przez nie przebrnę.

piątek, 19 marca 2010

Zabawy

Nie mam sprzętu studyjnego. Zapomniałam statywu. Mam czas. I szpilki. Buchnęłam lampę z salonu. Mam biurko. I najważniejsze: aparat z samowyzwalaczem ;)




Nie są idealne, wiem ;) Ale na chwilę obecną jestem zadowolona :)

poniedziałek, 15 lutego 2010

Zdjęcia

Porządki w zdjęciach, czyli ucieczka przed pakowaniem.

Oto zaległe Gwiazdka i Sylwester.

Doszorowałam dzisiaj kuchenkę. Nie to, żebym nie robiła tego na bieżąco. Kuchenka jest elektryczna, ale starego typu: z żeliwnymi (czy tam jakimiś) palnikami. W efekcie wolno stygnie, więc jeżeli coś Ci bulgocze i kipi to skręcenie grzałki nie pomoże. A przy gwałtownym przenoszeniu gotujących się rzeczy łatwo o rozlanie. Tym sposobem kuchenka przypala się nadzwyczaj łatwo. Niemniej jednak wydaje mi się, że teraz jest nawet czystsza niż jak się wprowadzaliśmy.

piątek, 15 stycznia 2010

Zdjęcia, smog i zakazy.

Październikowa wycieczka na południe Norwegii, do Haugesund do Jara, wreszcie opublikowana.
Grudniowa wycieczka po górach po okolicach Bergen również. Wtedy po raz pierwszy będąc w górach widziałam jak słońce zachodzi za taflę morza ;)

W Bergen trwa stan ostrzeżenia przed smogiem, ponieważ w związku z utrzymującą się od dłuższego czasu inwersją temperatur, (podobno) nad miastem zalega powietrze pełne szkodliwych substancji. Podobno, ponieważ nie jest to jakoś specjalnie odczuwalne. Znaczy świeci słońce, ptaszki śpiewają, a spacer nie powoduje nagłego ataku kaszlu. Faktem jest, że widać, jak po najniższych partiach doliny (a my jesteśmy trochę wyżej) snuje się mgła, no i zdecydowanie nie nazwałabym tego przejrzystym powietrzem... Ale żebyśmy od razu byli w tej chwili najbardziej skażonym miastem Europy??? (Przynajmniej mgła jest całkiem fotogeniczna ;))

W każdym razie w związku z panującym zagrożeniem władze miasta podjęły odpowiednie działania mające na celu ograniczenie ruchu samochodowego w mieście (bo z domami opalanymi drewnem to raczej niewiele są w stanie zrobić). Mianowicie: wszystkie prywatne miejsca parkingowe w centrum zostają tymczasowo zlikwidowane, na parkingach (zazwyczaj podziemnych) będzie dostępna tylko połowa miejsc, a ponadto ... w dni parzyste miesiąca do centrum mogą wjeżdżać samochody o numerze rejestracyjnym kończącym się cyfrą parzystą, a w dni nieparzyste - nieparzystą. Aby było śmieszniej... numer naszego samochodu kończy się... lirerą "K" :) Ale i tak nie jeździmy nim zbyt często do centrum, bo trzeba przejechać przez bramki - w końcu wjazd do centrum jest płatny. Ponadto trzeba też płacić za parking, bo wszędzie jest strefa. Autobus wychodzi taniej, zwłaszcza że z miejsca gdzie mieszkamy mamy całkiem sporo linii.

Aby chwilowo choć trochę się oderwać od wielkich śniegów ;)


poniedziałek, 11 stycznia 2010

Mały przyjaciel

Dzisiaj były fajny dzień. Padam na pyszczek, albo klawiaturę jak kto woli, więc szczegóły jutro. Kilka efektów czajenia się w śniegu przy -13 stopniach :)

Mały przyjaciel:


Myślący przyjaciel (lub królik jak kto woli):


Zawstydzony przyjaciel:


"Nie myśl sobie, że tylko ty mnie możesz bezkarnie podglądać!"