Czekam na pana, który ma naprawić pralkę. Z wytęsknieniem, bo 1. chciałabym, żeby pralka działała 2. chciałabym wyjść z domu bo jak mi Siobhan napisała w smsie "Dzisiaj masz lato, korzystaj, jutro może się skończyć".
Przeczytawszy ostatnią notkę Mari doszłam do wniosku, że znalezienie miejsca do porusałczenia w najbliższy weekend jest zdecydowanie doskonałym pomysłem. Tylko... bez samochodu najłatwiej jednak jest dojechać na wschód, bo kolej miejska itd. No i właśnie... czy ktoś zna stosunek rusałek do słonej wody? Czy może morze nie sprzyja rusałczeniu? A jeżeli nie to by znaczyło, że nad morzem się syreni?
Chyba tak, `syrenienie` byloby wlasciwym tutaj slowkiem, aczkolwiek nie moge odpedzic natretnego skojarzenia z nalotem policji na miejsca nielegalnego spozywania spirytualiow na plazy XD Argh, those dreadful moments...
OdpowiedzUsuń