czwartek, 6 października 2011

Żyjemy

Mam wrażenie, że kiedyś już napisałam notkę o identycznym tytule. Po podobnie długiej przerwie.

Mamy się dobrze. Tylko jakoś czasu brak, a jak nawet trochę jest, to zawsze jest coś innego do zrobienia. Czyli w skrócie:

- zrobiliśmy kurs instruktorów wspinaczki skałkowej, teraz staż, za pół roku egzamin.
- zmieniam pracę,
- w następną sobotę jedziemy w Alpy na wakacje, znaczy wspinać się i łazić
- było fajnie i ciepło przez ostatni tydzień września
- teraz jest paskudnie zimno i wieje
- zepsułam zakwas, znaczy sam się zepsuł, głupi
- goście są fajni, zapraszamy częściej :)
- Irlandczycy są przerażeni wizją śniegu, który zapowiadają na koniec września (o tym szerzej kiedy indziej)
- zaatakował mnie dzisiaj bilbord wyborczy (tutaj też są wybory), taki ze słupa na lekkiej dykcie, roztrzaskał mi się na kierownicy roweru,
- pracuję z człowiekiem, któremu do Korony Ziemi brakuje tylko Góry Kościuszki!!!

Poza tym, zdjęcia z Goli, wszystkie są tutaj




A więcej zdjęć z Tall Ships Races 2011 jest tu

Ps. Mam wrażenie, że zaczęłam prowadzić bardziej fotobloga....

3 komentarze:

  1. Zawsze uważałem, że nazwanie najwyższej góry w Australii 'Kościuszko' było okrutnym dowcipem wobec całego angielskojęzycznego świata. Nota bene, moje przeświadczenie, że Kościuszko wcale nie jest najwyższy było częściowo uzasadnione - po dokładnych pomiarach w 1910 zamieniono mu nazwę z górą Townsend, żeby jednak pozostał najwyższy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tam jest jeszcze ciekawiej z tego co wiem, bo Góra Kościuszki jest najwyższą górą w Australii, ale nie jest najwyższą górą w Australii i Oceanii, ponieważ góra na Nowej Gwinei jest o 2tys metrów wyższa. Trwają więc spory, która z nich właściwie zalicza się do Korony Ziemi, w związku z czym Mustafa zamierza zdobyć obie "skoro i tak już tam będzie" ...

    OdpowiedzUsuń
  3. A gdzie teraz pracujesz? *_*

    OdpowiedzUsuń