czwartek, 24 grudnia 2009

Święta Święta Święta :)

Choinka ubrana.
Piernik upieczony. Pierwszy w życiu nota bene.
Domek skończony. Chociaż mąż już miecz na niego wypolerował ;)

Dzisiaj w Trójce pół dnia gadali, jak to kobiety się zamęczają, żeby zrobić tradycyjnie 12 potraw i jeszcze to sprzątanie, a mężczyźni uciekają byle dalej, żeby tylko nie zostać wciągnięci w wir świątecznych przygotowań. A ja... czuję się ciut odsunięcia od prób gotowania. Mogę oczywiście zrobić makiełki. Tzn. jak tylko opracuję metodę zmielenia maku bez maszynki do mięsa, makutry, moździerza i blendera. Mogę oczywiście coś upiec. Ale od grzybowej, kapusty z grzybami, kapusty z grochem, PIEROGÓW (to ja zawsze lepiłam pierogi!!!) czy nawet makaronu mam się trzymać z daleka, ponieważ mój mąż szaleje w kuchni, dodaje przyprawy, robi bałagan, kosztuje, poprawia, kosztuje, chodzi i wącha zapachy itd itd.... Piekarnik mamy w schowku. Kuchenkę mamy w salonie z aneksem kuchennym. Poczułam się oszukana kiedy zapach zwykłej, gotującej się włoszczyzny zdominował zapach mojego pieczącego się piernika... Ale przynajmniej choinka dominuje przestrzeń :D

Anyway. Dostałam już swój gwiazdkowy prezent. Mam wrażenie, że Krystian nieźle się bawił, bo okazało się, że wczoraj ja radziłam się go w sprawie prezentu dla Piotra, a dzisiaj Piotr wypytywał go w kwestii prezentu dla mnie... :)
W każdym razie prezent mi się baaardzo podoba :)

A oto chatka z piernika (przód):

... i tył:

A oto efekty zabawy z choinką oraz nową zabawką ;)



A przy okazji dziękuję za rady odnośnie fotografowania ćwierkadeł :) Poddawać się nie zamierzam, zwłaszcza że daleko do nich nie mam. Mogłabym tylko przestać strzelać zdjęcia zza szyby, siedząc sobie w cieplutkim mieszkanku zamiast koczować na śniegu ;P

Wesołych Świąt wszystkim :*

7 komentarzy:

  1. Uuuu 50mm? U mnie na wesołej liście oczekujących na nagły przypływ gotówki w przyszłym roku XD (sure sure).
    Domek pierwsza klasa. Moim największym osiągnięciem jest sernik, który prawie przegrał z blachą, a reszta to drobiazgi. W sumie uwinęliśmy się z W. w 1 dzień :D. Dziś tylko z pieczenią jeszcze będzie szalał a ja idę kupić gaśnicę ;).
    Cóż, Wy przynajmniej macie białe święta ;/...

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, ano uwinęliśmy się, choć moja rola w tym uwijaniu zamykała się w zmywaniu, obieraniu i krojeniu. I tyle. Aha, no i próbowaniu, lub też zjadaniu tego co zostało :D

    Poza tym starałem się nie wchodzić w drogę.

    Ah, no i oczywiście... życzę Wszystkiego! Jak zwykle zresztą. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczny piernikowy domek! Czy można użyć zdjęcia jako kartki świątecznej?

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepraszam, nie podpisłam się. LB

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóż, cieszę się że prezenty się podobają.

    Doradca Świątego Mikołaja :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ów doradca w przyszłym roku pewnie zacznie pobierać opłaty, bo mnie również doradzał w sprawie prezentu dla Piotra, a jemu sprzedał szwedzki wisiorek, który właśnie mam na szyi :)

    ściskam serdecznie
    zv.

    OdpowiedzUsuń