W nocy było -10 st C. Wyjeżdżam. Koniec sezonu, hotel sprzątnięty, dzisiaj Anne, Anne Stine i Hege szabrowały lodówkę, my spakowane, więc czas do domu. Gdziekolwiek by nie był. Dzisiaj się Anne Stine stwierdziła, że minęły aż 4,5 miesiąca od kiedy ostatnio jeździli samochodem po śniegu...
Ogólnie mam dość. Mniej ogólnie mam dość jeszcze bardziej. Wszystkiego i wszystkich.
Pociąg mamy o 1.30, jadę do Bergen. Będę w Polsce w przyszłym tygodniu.
Z informacji pozytywnych, przynajmniej w PL jest cieplej niż w Norwegii. No i pewnie będziesz mogła się porządnie wyspać :D
OdpowiedzUsuńJa zadam tylko takie jedno pytanie, tak w powietrze ... Kto zamawiał tropikalne lato w środku europejskiej jesieni, gdy już zdążyło zapachnieć zimą?
OdpowiedzUsuńPrzez to zamówienie, z którego jestem tak btw, bardzo zadowolona, spóźniłam się do pracy ... jednak wysokie glany i getry to nie najlepszy strój na lato.. A w wysokich obcasach i spódniczce jedzie się ciut dłużej i nieco ciężej na rowerku, nawet jeśli jest kozą :)
Zatem, jeśli jutro nie wezmę urlopu, żeby pojechać na grzyby do Puszczy, nie będzie to oznacać, że moje lenistwo sięgnęło jakiegoś tam szczytu, a jedynie to, że w sklepie z artykułami żelaznymi, po sezonie trudniej jest kupić kosę...
w poniedziałek po 21 na lotnisku, tak? To będę :)
OdpowiedzUsuńCieplej nieco pewnie jeszcze jest. Ale temperatura leci na łeb i na szyje.
OdpowiedzUsuńFAjnie że wracasz, choc do Poznania mi póki co nijak nie po drodze.
Nie bedziesz jakoś w Toruniu? :)