Liczę. Dochodzi północ, 10 rozdań za nami, więc już mi się znaczki zlewają. Liczę jeszcze raz, bo coś chyba przesadziłam. 20 pkt. No 20, nie mniej nie więcej. Grzecznie otwieram z trefla, zastanawiając się jakby tu nie spieprzyć takiej ładnej karty. Przeciwnicy na szczęście nie przeszkadzają. Dostaję odpowiedź pozytywną, na 7+ pkt. Myślę sobie fajnie to mamy tak z 27, może 30, trzymam się tego co znam omijając masę odzywek, które znać powinnam (czyli 1 trefl-1 kier-4 bez atu). Na pytanie o asy mój mąż wydaje z siebie jakiś niekontrolowany okrzyk i łamiącym się głosem stwierdza "I ty mi jeszcze silnego zgłaszasz!"
Myślę sobie "O co mu chodzi, no zgłaszam, no i?" No... On miał na ręce 17pkt...
No z mężem to chyba odzywki powinnaś mieć idealnie opanowane? ;)
OdpowiedzUsuńhttp://w284.wrzuta.pl/audio/5balS7FvIYp/