Jak żuraw odlatujący jesienną porą, wróciłam. Przynajmniej chwilowo. Może na dłużej.
2-3 tygodnie się przedłużyły. Lato też. Rodzina za to się zmniejszyła o kogoś bliskiego.
Nie mam energii do nadrabiania zaległych wpisów na blogach, ani innych wiadomości. Jeśli coś ważnego wydarzyło się od 1 lipca o czym powinnam wiedzieć, to dajcie znać.
Dublin podejście drugie. Pierwsze zostało przerwane przez nieprzewidziane czynniki. Teraz czas rozpocząć tu życie na nowo, od początku. Oby to ten raz okazał się lepszy niż poprzedni.
Anyway, żyję.
Dobrze wiedzieć :)
OdpowiedzUsuńTesknimy. Tak czy siak.
OdpowiedzUsuńŚciskam :***
OdpowiedzUsuń