Późną nocą jesieni już blisko
Gdzieś pod lasem kwitnie ognisko.
Stoją sierpy powleczone chłodem,
Podciągają kolana pod brody.
W krąg kobiety siedzą w milczeniu,
Wpatrują się w barwy płomieni.
I tylko ptak jakiś wrzaśnie,
Ja nie zasnę, nie zasnę.
Wszystko jest normalnie poza tym,
Zwykła północ - pożegnanie z latem.
I tak mija ta dziwna godzina,
Gdy się kończy coś, a coś zaczyna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz