1. Wyłączyć komputery
2. Umyć ząbki.
3. Zrobić to co się uważa za konieczne, np nastawić budziki.
... i najważniejsze:
4. PRZED zamknięciem okien w salonie (bo ostatnio ciepło, to otwarte) sprawdzić czy w mieszkaniu nie przebywa kot. Jeżeli przebywa to wygonić. Jeżeli nie przebywa to najlepiej zamknąć okno. Chodzące, futrzaste niespodzianki w środku nocy mogą doprowadzić do zawału nawet w młodym wieku.
PS. Kot dzisiejszy jest już naszym drugim gościem. Siedząc na kanapie, tyłem do okna zauważyłam kątem oka ruch w okolicach pralki. Po kilku sekundach, które spędziłam gapiąc się na spokojnie zmierzające w kierunku przedpokoju zwierzę, spytałam siedzącego przy stole męża "Kochanie, dlaczego mamy kota w mieszkaniu?"
Kot wcześniejszy wszedł tym samym oknem, wykorzystując moją nieobecność w salonie, przyszedł zrobił "Mmmmmiiiiaaaa!", otarł się o nogi, po czym zwinął się w kłębek na kanapie.
:)
OdpowiedzUsuńA więc Marii miała racje ;) Potrzebujecie kota. Chyba, że chciała postawić na swoim i go podrzuciła ;P
OdpowiedzUsuńExtra rozwiązanie: kot dochodzący. Macie kota i nie macie. Szczęściarze
OdpowiedzUsuńTaaa... Mamy... za każdym razem innego... ;)
OdpowiedzUsuńPrzychodzą pojedynczo żeby Was nie wystraszyć :)
OdpowiedzUsuń--
tse
Hehe, mowilam :D To mieszkanie pasuje do kota, i kot to wyczul bez pudla :D
OdpowiedzUsuńJednoczesnie dementuje wszelkie pogloski o moim udziale w pojawieniu sie podmiotu miauczacego, dalsze komentarze pozostawiam swojemu prawnikowi :D