poniedziałek, 10 stycznia 2011

Gość II

Przyszedł kot do Kota. Kot zaczął miauczeć za szybą, więc Kot na kota naprychał. Kot za oknem postanowił umyć więc pyszczek, miauknął, prychnął i zniknął.



PS. Tak, też widzę, że mamy brudne szyby.

5 komentarzy:

  1. Wierz mi, wasze szyby to pikuś w porównaniu z tym co my tu z W. hodujemy. Żeby wyjaśnić stopień zabrudzenia powiem tylko, że W. (będąc płci brzydkiej, co deprymuje awersję do porządków) jest o krok od podjęcia dobrowolnej decyzji o umyciu ich, bo już ponoć a nie patrzeć nie może XD.
    A kot, gdyby nie to, że jest kotem, co go dyskredytuje, prezentowałaby się zaiste urokliwie :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Eeech, właśnie miałem napisać komentarz o naszych sztbach... :D Aczkolwiek załatwiłem ich problem w prosty i skuteczny sposób - zamontowałem rolety. Teraz ich nie widzę, więc dobrowolne mycie oddaliło się znacznie...

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak, ale w dzień lubię dużo światła, więc staram się nie zasłaniać okien niczym ;) Inna sprawa, że część tego czegoś na oknach na zdjęciu, to para wodna, ponieważ w Irlandii nie wstawia się okien z podwójnymi szybami, tylko z pojedynczymi, co zimą przy większych różnicach temperatur jest genialnym pomysłem. Nic dziwnego, że oni wszędzie grzyb mają...

    OdpowiedzUsuń
  4. Pibis znów prycha na kota? Arancia do dziś ma traumę.

    OdpowiedzUsuń
  5. PiBis nie byłby PiBisem gdyby na kota nie naprychał.

    OdpowiedzUsuń