(akcja)
Ja: Dzień dobry, słyszałam, że zamierzacie zamknąć kilka ulic w okolicy z okazji wizyty królowej. Mam pytanie, pracuję zaraz za rogiem, no i tak się zastanawiam, czy mogę zostawić mój rower przyczepiony do latarni, czy zostanie usunięty przez oddział saperów z podejrzeniem istnienia bomby w środku?
Policjant nr 1. Hm... Dobre pytanie...
Policjant nr 2 Well... obawiam się, że może zostać usunięty z podejrzeniem bomby w środku...
Ja: Nie do końca to chciałam usłyszeć...
Policjant nr 1: A nie możesz go umieścić wewnątrz miejsca pracy?
Ja: Nie bardzo, nie ma gdzie. A które konkretnie ulice zamykacie?
Policjant nr 2: Ekhm... Właściwie to nie wiemy, bo my nie jesteśmy stąd... Ale możesz sprawdzić w internecie, najlepiej na stronie Dublin Bus.
Ja: Dublin Bus???
Policjant nr 1: No tak, oni wiedzą najlepiej, bo muszą zmienić trasy autobusów.
Ja: Acha.... Świetnie. A jak długo to potrwa?
Policjant nr 2: Królowa odlatuje w piątek.
Policjant nr 1: Ale zaraz potem przylatuje Barack Obama, więc w przyszłym tygodniu będzie to samo.
(kurtyna)
...
Podobno również w ramach wsparcia sprowadzono 150 brytyjskich policjantów do pomocy i 2 armatki wodne. Jak to Piotr słusznie zauważył, ktoś tu się prosi o kłopoty, bo Irlandczycy generalnie nie kochają się z Brytyjczykami (ach, te 1000 lat niewoli) a jeżeli kogoś ma wkurzać Brytyjska Królowa to już na pewno zirytują go brytyjscy policjanci.
Jak też podsumował kumpel na powyższe wieści: No... To jest mniej więcej tak samo na miejscu jak wizyta Adolfa Hitlera w Oświęcimiu.
Well, dobrze, że nie podeszłaś zapytać gdzie możesz zostawić swój podejrzany, czarny plecak lub tę niewinnie wyglądającą paczkę, albo jeepa z przyciemnianymi szybami. Myślę, że byłoby o wiele zabawniej. Ok, może nie dla Ciebie, ale panowie policjanci zaiste poczuli by się jak prawdziwi bohaterowie ;).
OdpowiedzUsuńNie możesz zostawić komuś za domem po drugiej stronie tego miejsca, w którym zawsze rower zostawiasz? Ja ostatnio opanowałam "sprytne parkowanie roweru" na medal (Wyspiarze prawie wszystkie parkingi zrobili płatne a w reszcie miejsc zakazy zostawiania rowerów. Kiedyś tak nie było. A co jak co, ja za parkowanie roweru płacić nie będę :P. Ergo: szukam szpitali, klinik, bloków mieszkalnych itp., gdzie 'authorized personel' może zostawić swój pojazd i podrzucam swój :D).
Spoko, stawiałam go po prostu trochę dalej, na szczęście Jej Szpadlowa Łaskawość rusza teraz w inne rejony Zielonej Wyspy.
OdpowiedzUsuńPŁATNE parkingi na rowery? No bez jaj, co oni wolą, żeby ludzie samochodami jeździli i tworzyły się korki? Nie czaję tej polityki, proszę, wyłącz nienawiść do nich na chwilę i powiedz, idzie za tym jakiś rozsądny powód? ;)
U nas też są zakazy na parkanach i płotach, ale są poustawiane drążki do przypinania rowerów, no i jeszcze są latarnie i znaki drogowe ;)
Ale tylko na pol dnia rusza. Potem wraca, ale nad rzeke, wiec jest nadzieja, ze Ci roweru nie wysadza. ;)
OdpowiedzUsuń"Nienawiść jest niczym w porównaniu z pogardą"(François Mauriac).
OdpowiedzUsuńTo tak imieniem wstępu ;). Bezczelnie twierdzę, że usprawiedliwia mnie szczera sympatią do kraju (choć dręczy mnie świadomość, że bez lego ludu kraj ten by tak nie wyglądał. O ironio).
Anywho, całkiem nie sarkastycznie i nie cynicznie przyznam, iż przez ostatnie tygodnie dręczyło mnie to samo pytanie. Nie miałam okazji zapytać o to żadnego Tubylca (nie sądzę też by byli w stanie udzielić mi odpowiedzi - oni nie analizują zmian w otoczeniu, oni je przyjmują z reguły bez zbędnych pytań. Szczególnie jeżeli zmiany owe będą przy okazji opatrzone jakimś hasłem dobrej woli).
A wiesz co? Mamy tutaj co kilka dni w Szałasie gości pt. RA (Resident Assistant) - ponoć ich zadaniem jest odpowiadać na nasze pytania związane z Japonią. No to już wiem jak następnemu biedakowi skomplikuję wieczór :D.
Osobiście oczywiście mam teorię i myślę, że dużo od stanu faktycznego różnić się nie będzie. Po pierwsze nie sądzę by płatne parkingi dla rowerów wpłynęły w jakikolwiek sposób na zwiększenie się liczby samochodów (które i tak traktowane są jako gadżety więc każdy członek rodziny ma swój albo 'swoje') bowiem parkingi dla samochodów są również płatne (w ich przypadki praktycznie wszystkie). Postój na nich kosztuje również o wiele więcej niż na parkingu rowerowym.
Przechodząc do sedna: w Japonii nie ma może tylu rowerów co w Chinach, ale zaiste jest ich masa. Wyobraźmy sobie teraz że każdy zostawia swój rower gdzie chce.
OdpowiedzUsuńChaos.
Japończycy nie lubią chaosu. Chaos oznacza, że system nie działa.
Chaos jest brzydki. Psuje powierzchowny image kraju.
No i co najważniejsze - jest powodem świętego "meiwaku" (tłumaczyłam to pojęcie na blogu kiedyś).
Myślę więc, że wprowadzenie płatnych parkingów miało na celu:
a) wprowadzić porządek na ulicach (brak rowerów tarasujących chodniki)
b) zredukować bezrobocie (panowie pilnujący takich parkingów mają pracę)
c) natchnąć odpowiedzialność zbiorową społeczności (w kwestii porządku i wspólnego wkładu w niego poprzez pieniążki)
Poza tym, dla przeciętnego Japończyka 100 jenów za postój bez ograniczeń to jak symboliczna złotówka w PL. Tyle, że o ile dla kogoś z pracą i odpowiednimi środkami na życie 1zł nie robi różnicy to proszę sobie pomyśleć ile warte jest 1zł dla studenta. A ja dostaję stypendium, którego dniówka (po odcięciu na bilety na teatr i materiały naukowe) wynosi 500 jenów. A jeszcze chciałabym coś czasem zjeść.
Dlatego wkurzają mnie tymi swoimi absolutnie nadgorliwymi i niepotrzebnymi ulepszeniami, że aż się we mnie krew gotuje, bo co jak co - ale przed wprowadzeniem tych parkingów nie było jakoś super źle (dlatego, że każdy tutaj zostawiając rower w jakimś miejscu myślał o tym czy będzie innym przeszkadzać czy nie więc porządek panował tak czy siak).
Ot co.
Wiesz, w NArze jeszcze za mojego pobytu daly sie zauwazyc pierwsze dzialania w tej kwestii. Przez jakis czas istnial sobie bezplatny, ostatni parking dla rowerow na tylach duzego supermarketu niedaleko dworca. Jednak w 2007 parking odciela brama z wielka klodka, a ludzie jeli masowo podrzucac swoje rowery na parkingi przed sklepami, pod domami, w podworkach i bocznych uliczkach. Ja tez kilka razy tak zrobilam, potem wracalam 12 godzin pozniej i rower znajowalam zawsze na miejscu. Raz tylko mi z niego parasol ukradli, kiedy go przez zapomnienie zostawilam przy rowerze- ale sie nie rpzejelam, bo w Japonii parasol to dobro-prawie-wspolne XD
OdpowiedzUsuńAle najsmieszniejsze zdarzenie: wybralam sie do centrum, zostawilam rower przed sklepem i poszlam w dol ulica. NAgle widze- z naprzeciwka powoli nadjezdza miniciezarowka, a trzech pracownikow komunalnych przeczesuje chodniki i zgarnia wszystkie rowery, ktore nie maja nalepki, uprawniajacej do parkowania przed dana instytucja (tak, jest cos takiego XD), a nastepenie laduje na furke.
Stanelam jak wryta, nastepnie wykonalam w tyl zwrot i pomknelam ratowac rowerek. Kiedy zerknelam za siebie, jeden z funkcjonariuszy patrzyl za mna i szczerzyl sie radosnie w domyslnym usmiechu :D
Yup, a odzyskanie takiego rowerku kosztuje od 2 do 3 tysiaków (jenów of koz). Żeby było zabawniej - oprócz płatnych parkingów szerzą się też strefy zakazu pozostawiania/parkowania rowerów (i skuterów). Z reguły mają zasięg (w promieniu) minimum 500m od miejsca, gdzie najbardziej chciałoby się rower zostawić. Ergo, nagle okazuje się, że musisz zaparkować maszynę o całą stację metra dalej, bo dopiero tam się kończy strefa zakazu (sic!).
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że ciężarówki jeszcze nie widziałam. Tutaj w okolicy wierzą w dobre serce człowieka - na kierownicy zostawiają spięty spinaczem świstek z informacją, że się zostawiło rower w niewłaściwym miejscu, upomnieniem i datą. Zero blokady na kołach itp. Ostatnio stwierdziłam, że zostawię tam kiedyś rower bo chcę świstek na pamiątkę :D.
Just imagine how it would NOT work in PL! XDDDD.