niedziela, 31 października 2010

O chlebie słów parę.

Więc... Coby ani męża, ani siebie specjalnie nie tuczyć, nie rozpieszczam nas piekąc ciasta (zbyt często), natomiast wyżywam się inaczej. Zaczęłam ostatnio kolejny etap przygody z pieczywem na zakwasie. Bawię się w inne przepisy, a także... w wyrastanie chleba w koszyku.

Coby Was za bardzo nie znudzić, krótko: chleb na zakwasie musi wyrastać w czymś - albo od razu w formie, w której będzie pieczony, albo w koszyku do wyrastania i wtedy się go przerzuca na blachę do piekarnika i piecze bez formy - bo inaczej zamiast rosnąć w górę po prostu się rozleje na boki. Taka specyfika chleba. Szczegóły na życzenie ;)

Moje chlebowe guru wyrasta również chleb w misce wyłożonej ściereczką, ale tego sposobu zaniechałam po kilkukrotnej próbie odklejenia chleba od ścierki. Nie wiem, nie umiem, nie chcę. No ale z koszykiem życie też nie jest wcale takie proste, bo trzeba jeszcze sprawić, żeby 1. chleb nie przykleił się do koszyka (dwa pierwsze podejścia skończyły się zmasakrowaniem bochenka) 2. żeby między przerzuceniem chleba z koszyka na deskę a z deski na blachę (a jeszcze go trzeba naciąć, co trwa kilka sekund) nie opadł zupełnie tworząc placek... Kształt placka oczywiście wcale nie wpływa negatywnie na smak, w związku czym Melon z Piotrem zżarli kiedyś połowę bochenka za jednym posiedzeniem, nie mniej jednak nie zadowala moich ambicji. Ale... do czterech razy sztuka :)

Patrzcie i podziwiajcie :)



Żeby nie było oczywiście zbyt pięknie, zabawa z koszykiem powoduje, że absolutnie WSZYSTKO jest w mące. Bo mąką wysypany jest blat stołu. Mąką trzeba wysypać koszyk. Później się to sprząta i czeka kilka-kilkanaście godzin, żeby chleb wyrósł. Potem mąką wysypuje się deskę, żeby chleb nie przykleił się do deski (więc chleb jest umączony i od góry - bo od koszyka i od doły, bo od deski. Z deski przerzuca się chleb bo piekarnika, którego blacha automatycznie również jest w mące. Sprząta się to wszystko, czeka aż chleb się upiecze. Wyjmuje się chleb... który jest cały w mące. Myje się blachę - bo jest w mące. Zawija się chleb w ściereczkę - która zaraz będzie cała w mące, a na koniec, przy każdym krojeniu chleba pół blatu jest zgadnijcie w czym. Chciałam, to mam ;)

5 komentarzy:

  1. Melon pozarl cwierc w upojeniu. ;)*

    OdpowiedzUsuń
  2. A dlaczego trzeba go naciąć?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze że Ty i chleb jesteście daleko, bo nie jadam białego pieczywa a tu bym sie nie powstrzymała.

    Melon czymżeś była upojona? xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Czym dla Ciebie jest białe pieczywo?
    Bo pszenny można upiec również z mąki razowej. Ten podłużny jest z dodatkiem razówki. Czy chleb z przewagą mąki żytniej też jest białym pieczywem? Mimo, że kolor ma absolutnie szary, wpadający w żółć?

    Pocieszę Cię jak Ci powiem, że chleb w pełni razowy wcale nie musi być ciemnobrązowy? Jedynie żytni razowy jest zupełnie ciemny.

    I co? Gadaj! Nie odpuszczę! ;) ;*

    OdpowiedzUsuń