sobota, 21 maja 2011

Mieszkanie

Wreszcie udało mi się zrobić zdjęcia mieszkania. Dotychczas próbowałam to zrobić już kilka razy, ale zawsze jak posprzątałam to było ciemno, rano do pracy, po powrocie coś gdzieś, znowu ciemno i jak w końcu można było zrobić zdjęcie to znowu był bałagan.


Widok z drzwi wejściowych czyli korytarz. Proszę zwrócić uwagę na światło dzienne sączące się z sufitu :) (PS. Wieszak na ubrania po lewej wykonany własnoręcznie przez mojego męża :)), na końcu pokój dzienny, wieczorny i główny ;)


Living room widziany od strony okna. No, ściany. Zresztą zaraz sami zrozumiecie ;)


Pokój widziany z drugiego końca. Tak, krótsza ściana jest oknem, w całości :) Ma to swoje zalety. Miewa też wady, ale na szczęście okna są podwójne - bo widziałam już takie pomysły, ale z pojedynczą szybą! Zimą po prostu super...


Część pracowniano-jadalniana, jak również tak od wygrzewania się w fotelu w słońcu - w zależności od pogody można wybrać stronę okien, po której chcemy się wygrzewać ;) Obecnie preferuję wewnętrzną, jednakże taras idealnie się sprawdzał w Wielkanoc :)


Kącik kanapowy. Owszem, bywa tu ciemniej, ale i tak jest przyjemnie. Fotel w głębi zdjęcia jest rozkładany (co odkryliśmy z wielką radością), proszę też zwrócić uwagę na małe, białe drzwiczki w ścianie obok niego. Tam trzymamy niegrzecznych gości ;)) Jak również wiele innych rzeczy, których nie mamy gdzie upchnąć. Schowek okazał się być (bo otworzyliśmy go dopiero po wprowadzeniu się)... dość przestronny, powiedziałabym. Można spokojnie do niego wleźć, a nawet od biedy się zgubić jak ktoś się bardzo postara.


Widok z korytarza na pokój. Proszę zwrócić uwagę na kominek. Powtarzam, KOMINEK. W bloku. To są te chwile kiedy lubię Irlandię :)



Znowu widok na korytarz.


Taras. Na zachód. Czy trzeba coś jeszcze dodawać? :)


Sypialnia, duża, z dużą szafą, wbrew temu co widać na zdjęciach jest jasna. I też od zachodu, więc nasłonieczniona. I zazwyczaj bardziej zagracona ;) Wspominałam o dużej szafie? ;)




Pamiętacie co mówiłam o świetle z sufitu? Oto źródło, a właściwie jedno z trzech. Mamy 3 świetliki w dachu, jeden w korytarzu, jeden w kuchni i jeden w łazience. Dają sensowną ilość światła, tak więc w kuchni i łazience można się w dzień obyć bez sztucznego (nie ma tam okien, a szkoda). Świetliki są z jakiegoś tworzywa, więc jak pada deszcz, albo wieje wiatr to mam wrażenie, że sufit się wali. No za pierwszym razem prawie dostałam zawału słysząc jakiś chrobot w kuchni (mysz? szczur?) a okazało się, że to ptak właśnie rozbija jakąś skorupę o dach. Świetlik znaczy.


Kuchnia kiedy indziej, bo akurat robiłam chleb i była tam mączna sodoma i gomora ;)

3 komentarze:

  1. Ojoj, kominek w kąciku kanapowym musi być fantastyczną sprawą. Zwłaszcza w dłuugie zimowe wieczory. No i wiedziałem, że w Irlandii muszą mieć jakieś drzwi dla stworzeń mitycznych ze "schowkiem" za nimi dla niepoznaki :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Pojedyncze szyby w oknach na całą ścianę? Witam w Japonii. Jeden z najbardziej zaawansowanych technologicznie narodów tego świata jeszcze niestety nie rozwiązał zagadki "po co im tam na Zachodzie dwie szyby" (ok, wiem, że mają trzęsienia bla bla, ale czy jedna się stłucze czy dwie to chyba nie powinno stanowić większej różnicy?). A wierz mi, zimy są tutaj niezwykle okrutne (szczególnie jak masz ściany z dykty połączonej listewkami i z jakimś tam wypełniaczem).
    Huh, obawiam się, że jak W. przyjedzie i się wyprowadzę z Szałasu, to nasze nowe zagraniczne mieszkanko da się zmieścić na jednej fotce i nawet nie trzeba będzie obiektywu o specjalnie szerokim kącie -_-'. Obecnie największą metrarzówką, jaką rozpatrywałam było 23m2 (na których to 23 metrach jest wszystko - łazienka, kuchnia, przedpokój, ubikacja, sypialnia itp :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha, bylam ciekawa, czy zdaze wspomniec pierwsza o japonskich pojedynczych oknach o pojedynczej szybie. Tworzacych cala jedna sciane XD
    Naprawde myslalam, ze tamtej zimy umre z zimna :/
    Nataszka, a wyposazenie bylo ,czy wiekszosc mebli musieliscie sami przyniesc?

    OdpowiedzUsuń