wtorek, 17 listopada 2009

Odblaski

Proszę Państwa. Pomimo mojego ciągłego narzekania na wiele rzeczy, w tym przeuroczym kraju zdarzają się również momenty, w których Norwedzy mnie bardzo pozytywnie zaskakują. Jedną z nich jest ubiór pieszych nocą.
Pozwolę sobie pominąć zachowanie tychże pieszych podczas przechodzenia przez ulicę. Obawiam się, że w Polsce zginęli by na pierwszej z brzegu zebrze bez sygnalizacji świetlnej. Tutaj nikt nie zna zasady "Przed przejściem dla pieszych należy się zatrzymać. Rozejrzeć w lewo, w prawo i jeszcze raz w lewo". Tutaj kierowcy dostają nerwicy, ponieważ muszą ciągle być czujni, czy im jakiś człowiek nagle nie wlezie pod koła, bo wchodząc na pasy akurat patrzył w zupełnie inną stronę. I nie żartuję, sama byłam świadkiem. Tutejsi kierowcy widząc pieszego w odległości kilku m od przejścia już zaczynają się zatrzymywać....
Anyway, miało być o pieszych nocą. Oczywiście zdarzają się wyjątki. Niemniej jednak 99% pieszych, nieważne czy idą ulicą oświetloną czy nie (a wiele osiedlowych uliczek, (przy czym pisząc "osiedle" mam na myśli osiedle domków jednorodzinnych, bo innych tu nie ma) jest tutaj kiepsko oświetlona) jest widoczna. Dlaczego? Ha! Jakie to proste. Ponieważ mają różnego rodzaju odblaski! Albo coś im się majta koło rękawów (kojarzycie rękawiczki dla dzieci takie połączone sznurkiem zwisające z rękawów? To niektórzy mają coś takiego). Albo mają opaski odblaskowe zaciskające się na rękawach kurtek koło nadgarstków albo wokół kostek. Niektórzy nawet po prostu na wieczorny spacer do sklepu lub z psem ubierają kamizelki odblaskowe. I chodzą tak po mieście! (To że miasto to jednocześnie góry pomijam ;)) Dzisiaj widziałam ojca z dwójką synów, gdzie on miał opaski, a dzieciaki kamizelki. I nie ma opcji, że ee, nie bo jak to wygląda. Baaardzo mi się to podoba.

Widzicie, kupiłam sobie kurtkę koloru czerwonego. Nie tylko dlatego, że lubię czerwony, ale dlatego, że chciałam być widoczna np. w górach czy na rowerze.... No i okazuje się, że tutaj ta moja idea bycia widocznej w czerwonej kurtce na rowerze ciut przegrywa... Bo widzicie... Rowerzyści to często jeżdżą w odblaskowych kamizelkach. A część z nich jeździ, uwaga, w wściekle odblaskowych kurtkach! I jeszcze z jadowicie zielonym pokrowcem przeciwdeszczowym na plecak. A ponadto, niektórzy do kompletu mają odblaskowy pokrowiec, który zakładają na kask. A przy okazji... nie widziałam tu rowerzysty bez kasku. I w sumie się nie dziwie. Jazda bez sprawnych hamulców w tym górskim mieście byłaby na pewno jedyna w swoim rodzaju. Nie byłoby szans na powtórkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz