poniedziałek, 16 listopada 2009

Przeprowadzka

W związku z dwoma zaniepokojonymi telefonami oraz licznymi pytaniami tutejszych tubylców (nie nazwę ich Norwegami, bo był to Polak, Irlandczyk i Palestyńczyk) dementuje wszelkie podejrzenia: Nie, nie spłonęliśmy w żadnym pożarze w Bergen. Nie mieliśmy również z nim nic wspólnego, nikogo nie znaliśmy z tamtej grupy, ani nie znamy nikogo, kto by kogoś znał. Nie do końca wiem nawet jak tam dojechać.

Wczoraj się przeprowadziliśmy do własnego samodzielnego lokum (bez dodatkowych współlokatorów w jakiejkolwiek postaci). Mieszkanie jest dwupokojowe, w piwnicy domu jednorodzinnego na jednym z tutejszych osiedli na wzgórzach. Ma dużą sypialnię, wielką łazienkę i nie-mały pokój z aneksem kuchennym. Ma również schowek na różne różności z mnóstwem półek. Jest całkiem jasne, dom jest na wzgórzu, więc okna są normalnej wielkości, a ponieważ ma ogrzewanie podłogowe na całej powierzchni nie istnieje coś takiego jak ciągnięcie od ziemi. Jedynym jego minusem jest brak zmywarki, do czego się trzeba będzie przyzwyczaić po paru latach jej używania ;)

Na razie lecę badać okolicę, bo chwilowo wiem tylko gdzie jest przystanek autobusowy.

1 komentarz: