poniedziałek, 16 listopada 2009

Rosół

Po raz pierwszy w życiu kroiłam dzisiaj kurczaka. Nie FILETY, ale kurczaka w całości. Takiego z kośćmi w środku i skrzepami krwi. Dla tych, którzy nie pamiętają, przypomnę, że jestem byłym wegetariańskim dzieckiem, które nie jadło mięsa do jakiegoś 18 roku życia.

... te kości chrupią, a wnętrze wygląda obrzydliwie. Dobrze, że przynajmniej był wypatroszony...

... w każdym razie rosół jest...

9 komentarzy:

  1. Trzeba sobie radzić z brakami surowcowymi ;-) Jak tam po przeprowadzce?

    OdpowiedzUsuń
  2. no popatrz .. ja dzisiaj też miałam rosół...
    A może w ramach tego niedoboru surowców opiszesz kiedyś jak zrobić rosół na baraninie? Bo na wołowinie jest pyszny :)
    ...kawałku wołowiny w każdym razie ..

    OdpowiedzUsuń
  3. No co Ty mówsz?!? Największa zabawa jest jak są jeszcze wnętrzności i możesz zrobić dokładną sekcje :-]

    OdpowiedzUsuń
  4. @Ruda - ta, ale w tym kawałku wołowiny przydałaby się również kość... Dosyć trudno ją wyczarować...

    @Skolima - po przeprowadzce? Well... w niedzielę powiedziałam do współpracownika Piotra, że teraz przynajmniej spędzę pół roku w jednym miejscu, a w poniedziałek dostałam ostro w łeb obuchem rzeczywistości. Zepsuło mi to trochę przyjemność z lokowania się w ładnym mieszkanku.

    @Angaya - ..... .... .... ... . ... .. ...????? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No zawsze możesz jakiegoś renifera samochodem przejechać :)
    I gulasz będzie i kość i rosołek ciekawy pewnie :D
    Bergen .. prawie największe miasto w kraju a rzeźni nigdzie do okoła nie ma? ... dziwny kraj ...
    Przynajmniej można zupę rybną zrobić - co port to port...

    prawda???? ....

    OdpowiedzUsuń
  6. Renifera samochodem przejechać... no można...
    Ruda. Tutaj znaleźć sklep w którym jest lada mięsna, a nie paczkowane próżniowo mięso w lodówkach to jest sztuka... a poza tym ile znasz w Polsce firm sprzedających mięso? Praktycznie każda gmina ma własne zakłady mięsne.... Widzisz... w Norwegii jest Gilde... Gilde... Gilde... i pewnie z jakieś 2 małe firmy się znajdą...

    Nie dziwię się, że Tom z Hjerkinn poluje na renifery i łosie, po czym sam przerabia mięso...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nataszka! Czytaj ty, kto Ci komentarze zamieszcza! Ja zadnych upodoban do wnetrznosci nie mam! :)
    Chociaz kiedys z bratem mielismy niezla zabawe przy patroszeniu karpia, przyznaje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O patrz. Faktycznie, mea culpa... Chyba czytałam bez okularów... A rzeczywiście do naszej Anaryji jakoś mi ten komentarz bardziej pasuje niż do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hyhy, zboczenie zawodowe ;P Na zajęcia z anatomii taka zabawa z kurczakiem była bardzo przydatna. Wprawdzie daleko mu do układu człowieka ale wnętrzności to wnętrzności, mniejsze,większe - bez znaczenia.

    OdpowiedzUsuń