Jako budzik zapasowy, tzw. ostateczny, który na pewno nas obudzi mam ustawione to:
Dzisiaj miałam go ustawionego na późniejszą godzinę, tak więc zdążyłam już wstać i szykować w kuchni śniadanie na wynos dla męża, podczas gdy on był w pokoju i się ubierał. W pewnym momencie słyszę znajome dźwięki i złowieszcze "What the...?!". Po chwili przybiega mój mąż z moim telefonem w ręku, który nadal pieje radośnie, patrzy na mnie z niedowierzaniem, słucha budzika z równie ciekawą miną, po czym stwierdza: "Nie wiem skąd to masz, ale zagryzę tą czerwonowłosą potworę."
Well, trafił, chociaż akurat ta czerwonowłosa ostatnio się przefarbowała na brązowo ;)
O moj boże! Umarłego z grobu wyploszyłoby jako żywo! :)
OdpowiedzUsuńSłodkie nie? Zwłaszcza, że jako dzwonek się zapętla ;)
OdpowiedzUsuń