Odnośnie komentarza Wojciecha, który stwierdził, że nie dziwi się wikingom, że zamiast siedzieć na tych swoich skrawkach lądu otoczonych górami woleli sprawdzić, czy nie ma czegoś do złupienia na południu, wrzuciłam właśnie zdjęcia z kolejnego "middle of nowhere". Chyba nawet bardziej "nowhere" niż Hjerkinn. Hjerkinn przynajmniej miało drogę. Szlak przez góry. Ścieżkę. Cokolwiek!
Na zdjęciach przedstawione są 3 wioski.
Gudvangen. Mała wioska położona nad najwęższym fjordem świata. Co ciekawe - przy głównej drodze Oslo-Bergen (tunele, tunele, tunele, więcej tuneli w tym takie po 11,5km i po 24,5 km. A i wąska). Jeden sklep będący jednocześnie stacją benzynową. Stacja benzynowa będąca sklepem też może być. Whatever. Zamknięte sklepy z pamiątkami sugerują, że ludzie żyją głównie z turystów. Miejsce znane z odbywającego się tam festiwalu wikińskiego. Latem bardzo urokliwe. Zimą... także urokliwe, aczkolwiek wydaje się być również dobrą inscenizacją do jakiegoś horroru.
Bakka. Do Bakka można się dostać tylko i wyłącznie od strony Gudvangen (można oczywiście również przypłynąć, ale miałam na myśli drogę lądową). No dobra, przy dużej ilości szpeju wspinaczkowego i samozaparcia można próbować przeleźć górą. Zwłaszcza jeżeli ktoś chce popełnić spektakularne samobójstwo. Anyway, dojazd samochodem możliwy jest tylko od strony Gudvangen. Odległość - 6 km, z czego 2 km to tunel. Droga szeroka na jeden samochód. Przy tunelu poszaleli, bo zrobili go tak na 1,5, a co! Przy braku ruchu turystycznego, czyli w sezonie jesienno-zimowym nie działa sygnalizacja świetlna (domyślam się, że latem ruch jest wahadłowy) jak również oświetlenie tunelu. W celu zapewnienia bezpieczeństwa postawiono tablice informujące o konieczności włączenia długich świateł. Wrażenie niesamowite, zwłaszcza że jak się już widzi koniec tunelu (tunel oczywiście ma zakręty) to widać morze i człowiek się zastanawia, czy tam na pewno jest droga. W każdym razie wioska Bakka składa się z około 30 zabudowań. Nie wiem czy wszystkie są zamieszkane, natomiast wyczytałam, że mieszkańcy zajmują się hodowlą kóz i produkcją serów. Nie jestem co prawda gdzie te kozy pasą, ale pewnie mają jakieś ukryte ścieżki w górach.
Undredal. Wioska, do której trafiliśmy przypadkiem. Położona między Gudvangen (tunelem 11,5km) oraz Aurland (tunelem jakieś 8km). Z tego właśnie powodu do roku 1989 wioska nie miała żadnej drogi lądowej poza swoją dolinę. Cały transport odbywał się wodą.
Wydawało Ci się kiedyś, że masz daleko do szkoły? Ha! Przynajmniej nie musiałeś do niej pływać...
Ale w końcu Norwedzy są specami od kopania w skałach (co jest ciekawe, bo jakoś wcale nie przypominają krasnoludów), więc i do tej małej wioski się przebili. Undredal również zajmuje się hodowlą kóz i produkcją serów. Poza tym .... śmiem przypuszczać, że jesienią rodzi się dużo dzieci, bo naprawdę nie wiem co można tam robić.
Yup. I tak oto potwierdziłaś moją teorie.
OdpowiedzUsuńZ ciekawostek - "baka" po japońsku oznacza "głupek" lub "głupota". Hmm... i zaraz mieszkanie w takim miejscu nabiera nowego znaczenia :P
Ps. Poprzednie zdjęcie nagłówku bloga bardziej mi się podobało, ale to tylko moja osobista opinia.
Potrzebowałam odmiany :) Wiesz jak to jest z kobietami. Włosy już ścięłam, teraz pozostało mi zmienianie zdjęć w nagłówku bloga :)
OdpowiedzUsuńA co do tłumaczenia, teraz wszystko stało się jasne :)
EEEeee? Ściełaś włosy? Że jak? Tak zupełnie na krótko?
OdpowiedzUsuńNo... krótko. Ale nie tak zupełnie. Tak do ucha mniej więcej.
OdpowiedzUsuńFota w nagłówku świetna:)
OdpowiedzUsuńA włosom ścięcie od czasu do czasu dobrze robi;)
Shin
Ja takze lubie zdjecie z naglowka :)
OdpowiedzUsuńkkrys
i ja również
OdpowiedzUsuń