Bardzo miło wspominam zeszłoroczne pieczenie pierników. Pomijam oczywiście takie detale jak orzechy fruwające po całej kuchni dzięki Nelly'emu oraz posypce, która znajdowała się na każdym kawałku podłogi w mieszkaniu przez długi czas, mimo kilkakrotnego sprzątania odkurzaczem. Ja w każdym razie bawiłam się wyśmienicie, mam nadzieję, że inni również :) Żałuję, że w tym roku nie udało się tego powtórzyć, ale czasami tak bywa. W każdym razie wczoraj wieczorem piekłam pierniczki słuchając Pidżamy Porno. Później piekłam pierniczki w towarzystwie Rudej (na Skype'ie) a jeszcze później wrócił mój mąż i zżarł choinkę upieczoną w specjalny sposób, aby stała przed chatką z piernika. Na szczęście uratowałam pozostałe elementy domku.
Wczoraj poparzyłam się o blachę piekarnika, ale bardzo nieznacznie. Dzisiejsze sklejanie domku gorącym karmelem skończyło się niestety gorzej. Ale tym razem nie wkładałam palca celowo w karmel tak we wrześniu. Tym razem pamiętałam, że nie jest to najlepszy pomysł. Tylko co z tego... A nie mam czasu trzymać palca w lodzie przez 2h bo wypadałoby iść spać...
Zauważyłam, że w sumie to nie mamy zbyt wielu znajomych Norwegów tutaj. Naszymi towarzyszami życia codziennego są Polak (z którym chodzimy na piwo), Litwin (który pracuje z Piotrem jak i towarzyszy nam w górskich włóczęgach), Irlandczyk (którego spotykamy za każdym razem jak idziemy na piwo, ponieważ pracuje w knajpie, do której chodzimy), Pakistańczyk (który jest ochroniarzem w tejże samej knajpie, więc połowę wizyty w knajpie spędzamy przy bramce na pogaduchach) i Austriaczka (która była współlokatorką Piotra w pierwszym mieszkaniu w Bergen). Oraz ostatnio Austriak, Kolumbijczyk i dziewczyna z Ekwadoru, z którymi jestem jutro umówiona na obiad :)
Oj pierniczkowe szaleństwo zeszłego roku wspominam baaaaardzo fajnie, a co do tego karmelu to byś kochanie uważała na siebie bardziej co? bo jeszcze pomyśle, że mąż o Ciebie nie dba. Jak wrócisz z tego obiadu to napisz mi co mamy Ci dokładnie przywieść bo wczoraj zapomniałaś. :*
OdpowiedzUsuń