niedziela, 6 grudnia 2009

Skrzyżowania

Norwedzy i ich cholerne zamiłowanie do skrzyżowań równorzędnych. W prawie każdym możliwym miejscu. Wyjeżdżasz sobie spokojnie z wąskiej osiedlowej drogi, strefa ograniczenia do 30km/h itd. Dojeżdżasz do szerokiej oświetlonej jezdni, z namalowanymi liniami, pasami i jeżdżącymi po niej autobusami. No więc stajesz i się rozglądasz. Widzisz światła nadjeżdżającego z lewej samochodu, więc czekasz. Po chwili zastanawiasz się czemu ta taksówka zwalnia. Zaraz potem myślisz, czemu on, do cholery, stoi i czego właściwie chce od mnie.... On pewnie myśli, dlaczego ta kretynka z prawej nie jedzie, skoro ma pierwszeństwo...

Facet zdążył się zirytować i pojechać zanim się zorientowałam o co mu chodzi. Po prostu ciężko jest mi się przyzwyczaić, że droga o niższej klasie ma pierwszeństwo przed drogą o wyższej klasie... Norwedzy skutecznie sprawili, że po mieście nie da się jeździć za szybko. Po prostu cały czas musisz uważać na wszystkie małe dróżki z prawej.... Agggrrrhh!

Aha. Zapisy na Sylwestra najwyraźniej skończyły się zanim się rozpoczęły ;) Na szczęście właściciele powiedzieli, że nie widzą problemów, bo... wyjeżdżają w góry.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz