poniedziałek, 14 września 2009
Hm...
Jeszcze wczoraj narzekałam Rudej, że mam serdecznie dość bycia tutaj. Ktoś mnie chyba wysłuchał, bo dzisiaj jest przepiękna pogoda, świeci słońce żadnej chmury na niebie nic tylko się wygrzewać. Co lepsze... szefowa pojechała do Dombas, mama i Magda razem z nią, a do mnie przyszła Asia, czy bym za nią nie posiedziała w recepcji, bo ona też chce z nimi jechać. I tak zamiast zaczynać pracę o 15 i wygrzewać się na słońcu... Zaczęłam pracę o 12.30 i... wygrzewam się na słońcu (ok, wypolerowałam świeczniki), pijąc kawę przed hotelem, w którym nic absolutnie się nie dzieje, bo wszyscy goście dopiero przyjadą. Efekt jest taki, że jedynym dźwiękiem zakłócającym ciszę są osły chrupiące trawę kilka metrów ode mnie. Chyba jednak z powrotem zaczynam lubić tu być ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Co się dzieje od poniedziałku - piątek już, a nie ma opowieści. Czy wszystko dobrze u Ciebie? Pozdrawiam, LB
OdpowiedzUsuń