Szefowa po kilkudziesięciu latach pracy w hotelu nabrała specyficznego podejścia do klientów. Przykładowo:
1. Nie pozwala sobą rządzić. Jak kiedyś ona przygotowała obiad na 18, a przyszli psiarze z sekretariatu oburzeni, że przecież oni wszystkim powiedzieli, że obiad jest na 19.30, to stwierdziła, że to ona rządzi tym hotelem, że nic jej nie powiedzieli i obiad jest od 18.00 do 20.00.
2. Nie cierpi jak w hotelu jest tylko 1-5 gości. Wolałaby, żeby nikogo nie było, dlatego też czasami mówi ludziom, że nie ma miejsc, podczas gdy cały hotel jest pusty. Odwrotne podejście mają jej dzieci, które potrafią wynająć pokój komuś, nawet jeżeli ma być jedynym gościem. No, ale to w końcu nie one siedzą w kuchni i gotują obiad, tylko ich mama ;) Chociaż raz Anne się zbuntowała i powiedziała Martinowi, że skoro powiedział komuś, że dostanie obiad, to teraz musi go przygotować :) Pracowałam z nim wtedy, fajnie było :)
3. Po sprzątnięciu bufetu nie ma wydawania żadnych obiadów, przygotowywania kanapek czy czegokolwiek. Ona jest zmęczona, a ludzie wiedzą do której jest wystawiony obiad. Jak się spóźniają, to ich sprawa. Ale oczywiście Martin i Anne Stine, Linn (pracuje w lipcu w recepcji) czy nawet my, czasami się chcemy być mili i coś tam przyszykujemy, czy wygrzebiemy z lodówki.
4. Nie cierpi serwowania lunchu. W hotelu nie podaje się lunchu i koniec. Well... Powiedzcie to Martinowi ;) W tym roku co wtorek był lunch dla nowo przyjezdnych konnych, tak w ramach polepszenia wizerunku hotelu.
No najlepiej by było, gdyby pod koniec sierpnia i we wrześniu nie było w niedzielę wieczorem żadnych gości. No ale zawsze ktoś tam jest. No i wczoraj było chyba nawet koło 12 na obiedzie. Szefowa była chyba w wyjątkowo dobrym i wyjątkowo olewającym nastroju. Przyszedł jakiś facet i zapytał czy może zjeść obiad i co dzisiaj podajemy. A Anne z uśmiechem: "Dzisiaj jest niedziela, więc podajemy resztki z całego tygodnia".
No dobra.
OdpowiedzUsuńKocham Twoją szefową.
Prawda, że bywa słodka? :)
OdpowiedzUsuń