sobota, 5 września 2009

Ostatnie dni mijają pod znakiem psiarzy. Niespodziewanie spokojny środowy obiad wyłącznie z żołnierzami zamienił się w wielką imprezę na dodatkowych 40stu gości, którzy zapomnieli nas poinformować, że przyjadą. Na szczęście dali nam 2h (znaczy powiedzieli o 17, że chcieliby jeść o 19), więc Tom coś dla nich zrobił do jedzenia. Szefowa co prawda coś czuła przez skórę, że zamierzają być jakieś jazdy, więc zawczasu poprosiła M. żeby również pracowała ze mną (bo może będzie jakiś 10 dodatkowych osób na obiedzie), i całe szczęście, bo z 30 osobami to bym sobie poradziła, ale z 70 byłoby ciężko. Dobra, raz miałam 70 osób na obiedzie i byłam sama, ale przynajmniej się przychodzili stopniowo w ciągu 2 godzin. Jak Ci przychodzi 40 osób na stołówkę w jednym momencie to jest wesoło.

Dodatkowo żadna z tych osób nie była zakwaterowana w hotelu (prosty motyw z pytaniem o numer pokoju wziął w łeb). Rachunki były przygotowane na ... rodzaj klubu, do jakiego dana osoba należy (Klub setera irlandzkiego, klub gordon setera itd.). Szefowa od tego wszystkiego dostała napadu wyjątkowo dobrego humoru, więc przyszła do nas i powiedziała:
"Dziewczyny. Każdy klub ma wspólny rachunek, więc wszystko co musicie zrobić to zapytać ich z jakiego klubu są. Tutaj macie wypisane kluby (było ich 6), zapoznajcie się z nimi."
Zapytałam o dwa z nich, bo nie wiedziałam czym się różnią.
Anne: Hmm... To jest taka i taka rasa tylko z krótkowłosą sierścią, a to jest taka sama rasa tylko z dłuższymi i kręconymi włosami
Ja (z wyrazem lekkiego niedowierzania na twarzy: Czekaj. Chcesz mi powiedzieć...
Anne (z rozbawieniem mi przerwała): Tak. Macie do nich podejść i zapytać: przepraszam, jaki rodzaj sierści ma państwa pies?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz