poniedziałek, 4 stycznia 2010

Wszystko co dobre...

... szybko się kończy, jak wiadomo od dawien dawna.
Jedni przyjaciele przyjechali na Święta. Pojechali. Zaraz po nich drudzy przyjaciele przyjechali na Sylwestra. Dzisiaj odwiozłam ich na lotnisko. Jednym i drugim dziękuję za wspólnie spędzone chwile. Za ciepło, uśmiech i zabawę. Za sen i bezsenność, ironię, troskę, wparcie i masaż. Za jelenia, pasztet z zająca i kiełbasę z dzika (tak, ja to powiedziałam, wiem, dziwne. Swoją drogą to dawno nie miałam takiego przeglądu dziczyzny ;). Nawet za wkładanie łap w wyrośnięty chleb ;)

Czas przestać siedzieć do późna w nocy, czyli idę spać. Zwłaszcza że muszę się zająć zdjęciami zanim jedni i drudzy mnie zaczną mordować. :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz