Oficjalnie oświadczam, że nasza przygoda z Norwegią wkrótce się zakończy. Przynajmniej tymczasowo. Co nie oznacza, że wracamy do Polski. To byłoby dla nas za proste ;)
Firma Piotra przenosi część pracowników do... Dublina. Przenosi się Litwin, Brazylijczyk, Chińczyk i dwóch Polaków. Tylko Roman trochę później. Nie wiem na ile. Nie planujemy, bo nie ma po co. Nie odpowiadamy na pytania co dalej. Wyjdzie w praniu. Prędzej czy później.
Do końca lutego będziemy w Irlandii. Mamy sporo ubrań, dwa rowery, narty, garnki, sprzęt kuchenny, odkurzacz, wieżę i wiele innych niezbędnych rzeczy jak hełm i miecz czy kwitnący kwiatek i świeczuszki. Na szczęście firma organizuje kontener. Nie wiem jak, gdzie i kiedy, ale słowo "kontener" mnie uspokaja. Wydaje się być wystarczająco przestronne.
Z "In the middle of Nowhere" do "Krainy Deszczowców". Z "Krainy Deszczowców" do ... to się jeszcze okaże :)
A z innych nowości - jakbyście nie wiedzieli, to mała, niepozorna. zapalona lampka w bagażniku zostawiona na 3 dni, też jest w stanie rozładować akumulator. Całkiem skutecznie.
Nie zal Wam Norwegii? :)
OdpowiedzUsuńŻal.
OdpowiedzUsuń