Czas sobie płynie. Śnieg sobie pada. Gałązki stojące w wazonach w hotelu wypuściły listki. Młode zielone listki. Jedyna oznaka wiosny. O 20 nadal jest jasno. Trochę nie pasuje do bieli za oknem. Hege z Martinem urządzają sobie wycieczki do Trondheim. Znaczy pojechali wczoraj wieczorem, bo myśleli, że to już. Ale pani położna powiedziała, że jeszcze nie. I że mają wracać do domu, bo poród może być równie dobrze dzisiaj co za tydzień. Więc wrócili. Goście przychodzą sobie na kawę. Łyse owce sobie beczą. Psy sobie hasają. Po śniegu. Sielsko i anielsko. Prawie jak Boże Narodzenie...
Wyjaśniając kwestię strzyżenia owiec. Strzyżenie owiec odbywa się dwa razy do roku. Koszta zabawy przekraczają zyski. Na pytanie po co w takim razie cała heca, dowiedziałam się, że takie są przepisy, a bez tego ktoś na nich doniesie i będą płacić kary. Metoda strzyżenia polega na położeniu owiec na grzbiecie - wtedy kręgosłup tak się układa, że ułożenie wprowadza zwierzę w stan naturalnego znieczulenia. Dlatego też wyglądają jak umierające. Poza tym owce były przerażone, ale one zazwyczaj się wszystkiego boją. Poza nadjeżdżającymi samochodami. Zapewniam również, że pomimo że zdjęcia wyglądają upiornie (z punktu widzenia troski o stwory) to owce żyją i mają się dobrze. Żadna nie umarła na zawał. Żadna też nie poroniła, a cała setka jest w ciąży.
A jutro lub pojutrze zobaczę na czym polega ta cała rzekoma frajda z łowieniem ryb. Z przerębla, na zamarzniętym jeziorze, żeby nie było :) A ostatnio z Caroline wybrałyśmy się w góry. Rakiety śnieżne to fajna sprawa :) To tak w ramach rozrywek, w końcu nie można ciągle karmić owiec i jeździć z psami, co nie? :P
Zima Muminków! Zima Muminków!
OdpowiedzUsuńAle ja przynajmniej mam pięć minut do zajebistej drogerii, w której mają genialne oliwkowe masło do ciała Ziai. Przysłać Ci trochę?