Miałam zadzwonić po ceremonii, ale pracowałam sama na obiedzie i nie udało mi się wyrwać. Po pracy usiadłam sobie na kamieniu z ostatnim zapasem mojego alkoholu (cydr gruszkowy, nie pytajcie) i podziwiając góry o wschodzie (księżyca) wypiłam zdrowie Moniki i Wojciecha (przy okazji próbując im złożyć życzenia telefonicznie, co się udało dopiero ze 2h później ;) ).
Młodej parze życzę... szczęśliwego nowego życia :) Dużo miłości, uśmiechu i wzajemnego zrozumienia. Oraz oczywiście częstszego przebywania w tej samej czasoprzestrzeni ;) Liczę również na jakąś relację, zdjęcia, co bym w tej mojej głuszy zabitej dechami miała jakiś obraz sytuacji :) Wszystkim życzę dobrej zabawy (a jak słyszałam impreza ma się całkiem nieźle) i mówię dobranoc.
Zdjęcięcia będą, będą ;). Tylko jeszcze jedna sesja przed nami (plener). Potem ze dwa tygodnie i już ;). Ale już widziała to i owo bezpośrednio z aparatu - może być fajnie ^^. Jak będą przynajniej take jak kapela to będzie więcej jak dobrze ;).
OdpowiedzUsuńNo i oczywiście dziękuję / my za telefon oraz życzenia. :D
OdpowiedzUsuńO, widzę że już odespaliście i przypomnieliście sobie o istnieniu jeszcze jednego świata dookoła Was ;)
OdpowiedzUsuń