Jak byłam pierwszy raz w Hjerkinn to mi się tam nie podobało. Ale starałam się do tego nie przyznawać nawet przed samą sobą. W następnym roku już było zdecydowanie lepiej. Jak byłam pierwszy raz w Bergen to mi się tam nie podobało. A potem się zakochałam.
Więc... doszłam do wniosku, że tym razem nie będę niczego udawać. Że im szybciej i głośniej to wykrzyczę, tym szybciej je polubię. Więc... TO MIASTO JEST OKROPNE!!! Jest szare, brudne, zatłoczone, jest mnóstwo samochodów, które powodują wielki hałas. Latarnie uliczne są dziwne, co powoduje, że ulice są ciemne. Z wyjątkiem jednej uliczki z pubami nad kanałem to miasto jest bez duszy. Bez atmosfery. Ma ładne miejsca. Ma też potworne miejsca. Wiele potwornych miejsc. Wiele potwornych rozwiązań. Zimne łazienki. I niewietrzone. Nic dziwnego, że są zagrzybione. Mają zboczenie na punkcie kominków. Ale gdyby to był faktycznie kominek to bym nie narzekała. Ale oni mają fizia na punkcie kominkowych atrap! W każdym mieszkaniu, zwłaszcza w starszych, jest kominek i w środek wstawiony kominek elektryczny. Wiecie, taki grzejnik konwektorowy, który teoretycznie ładniej wygląda. Żarzy się i imituje płomienie. W Castoramie takie widziałam. I wieje ciepłym powietrzem hałasując przy tym niemiłosiernie. I jeszcze w 90% nad nim wisi lustro.
Mają ładne kościoły. Zazwyczaj wepchnięte gdzieś między inne budowle. Ja, Torunianka, przyzwyczajona do starówki, gotyku, ładnych, kolorowych kamienic nie mogę tego miejsca na razie zdzierżyć. Wczoraj wieczorem pogadałam sobie z Rumunem. Pokazałam mu zdjęcia Torunia. Patrzył z zachwytem i stwierdził, że jest 10 razy ładniejszy niż Dublin.
Tyle tytułem krzyku.
Zbieram się obejrzeć kolejne mieszkania. I Leszku - wierz mi, że w tym momencie krany schodzą na ostatni plan. Generalnie mam gdzieś krany byleby tylko mieszkanie było ładne i ciepłe, a łazienka przyjemna, a nie zagrzybiona. ;)
Bo Toruń tak naprawdę bardzo konkurencyjny jest :P. Mały i "duszny" po czasie, ale niewątpliwie na tyle ładny żeby w nim żyć i nie narzekać na widoki ;). I ma moc sprowadzania na stałe orientalistów zakupujących mieszkania XD.
OdpowiedzUsuńPs. Ale chyba gorzej jak w Warszawie czy Katowicach to nie jest?
Może i Dublin jest brzydki, ale za to jaki inspirujący. Tworzysz wpisy na blogu w tempie imponującym:D
OdpowiedzUsuńNie byłam w Katowicach. Tworzę wpisy na blogu bo co mam robić? Piotr pracuje cały czas od rana do wieczora, a właściwie do nocy, bo mają deadline. A poza tym muszę jakoś wyrazić swoje żale i niepokoje ;) Więc przerzucam je na Was :P
OdpowiedzUsuńJak dla mnie to w tej notce opisałaś Poznań :P Poza tymi kominkami to cała reszta pasuje idealnie.
OdpowiedzUsuń