Jest ciekawiej niż się spodziewałam... Znaczy... miałam wrażenie, że w kontener nie uwierzę, póki go nie zobaczę. Ale że nagle szefostwo Piotra wpadnie na pomysł, że sami mamy sobie znaleźć firmę transportową (np. spakować wieżę, garnki, szkło, 2 rowery i 2 pary nart w pudła i nadać DHLem) i przedstawić im rachunek, bo oni koszty pokrywają... i że wpadnie na to w środę wieczorem przysyłając maila, a skoro wylatujemy w niedzielę, a w sobotę mało kto pracuje, to mamy na to 2 dni robocze, podczas których Piotr pracuje... o tym nie pomyślałam... poziom abstrakcji rozwiązania mnie poraził. Piotr jest w nastroju "bez kija nie podchodź", a Matt tylko stwierdził: "Oni chyba żartują...".
W pomyśle całym, o dziwo, najbardziej wkurza mnie idea zdobywania kartonów. Bo przywiozłam sobie takowe, jak jeszcze miałam samochód, sprytna byłam. Do kontenera się nadają. Na zapakowanie i wysyłkę absolutnie nie. No i jeszcze nie zaczęłam nic pakować, bo przecież pakowanie to chwila, kartony mam, po co się śpieszyć.
... Przynajmniej spędziłam miłe popołudnie z Karen i Ronje.
A oto bagietki, podejście II:

Mari - chciałaś przepis na nie, czy na chleb na zakwasie?
Jako ze okreslilas przepis na bagietki jako `prosty`, to ja poprosze na bagietki- wygladaja pysznie :D
OdpowiedzUsuńZaraz - ten DHL to nie jest Twój czarny scenariusz, tylko rzeczywiście to zarządzili? Woot?
OdpowiedzUsuńPogadaj z Piotrem. Tylko uważaj na rykoszety. Ja tutaj jestem od robót fizycznych ;) Po prawdzie DHL jest jedną z propozycji. Generalnie mam wrażenie, że oni sami nie mają pojęcia jak to zorganizować, więc próbują przerzucić to na nas. Pomijając fakt, że od 3 miesięcy twierdzą, że transportem rzeczy mamy się nie martwić.
OdpowiedzUsuńZadzwoń do dhlu i powiedz co masz do spakowania, nie uwierzę, że firma nie dysponuje opakowaniami... Pozdrawiam, TS
OdpowiedzUsuń