poniedziałek, 6 lipca 2009

Litwini

Szefowa postanowiła sobie zrobić wolne i zostawiła mnie samą w hotelu na zasadzie "Pamiętasz jak się zamyka hotel? Jakbyś miała problemy to zadzwoń po Martina, w żadnym wypadku do mnie. Dobranoc."
Dzisiejsi goście również byli w Polsce, w Łodzi i w Krakowie. Babka stwierdziła, że czuła się jak w 2 różnych krajach. Drudzy goście byli większą niespodzianką. Nie nocowali w hotelu, przyszli tylko zjeść obiad. Biegamy z Magdą po stołówce, bo akurat wszyscy przyszli w jednym momencie. W którymś momencie jeden z tych nie nocujących stoi przy bufecie i patrząc na mnie pyta: "Deser?" wskazując na ciasto. Ja zgłupiałam i stwierdzam "tak, deser". A on z trochę dziwnym akcentem "Jesteście z Polski, prawda? Wiedziałem, że tak ładne dziewczyny nie mogą być Norweżkami". Okazało się, że dwóch z nich jest z Litwy, ale radzili sobie z polskim całkiem nieźle.

4 komentarze:

  1. i co sie dziwisz? :) tak jest na calym swiecie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co ich do cholery do Łodzi zaniosło????

    OdpowiedzUsuń
  3. Wymiana szkolna. Tylko babka była w średnim wieku, więc nie wiem, czy jechała jako nauczycielka, czy w młodości jako uczennica, ale podejrzewam, że w czasach komuny raczej by nie jechała. Mówiła, że chciała się przejść z koleżanką z hotelu pieszo do szkoły, ale nie pozwolono jej.

    OdpowiedzUsuń
  4. To od razu wiadomo, że nie mieszkali w żadnym z hoteli przy Piotrkowskiej, szkoła także przy niej nie była, nie była nią także tamtejsza politechnika ...
    gorzej... to był pewnie Widzew :)
    ale przynajmniej po tej wizycie cała reszta Polski wydaje się piękniejsza ;)

    OdpowiedzUsuń