W weekend przyjechał mój mąż. Jechał 10h, posiedział jakieś 15 po czym jechał kolejne 10 z powrotem. Oboje kochamy norweskie odległości. Za to droga nad fjordami podobno była przepiękna.
Obecnie łapie mnie jakiś stan przedchorobowy-whatever, pewnie w wyniku nocnego siedzenia w jazkuzzi. Wszystko jest dobrze dopóki przy temperaturze jakiś 7 st C i silnym wietrze nie musisz z niego wyjść.
Zagadka morderstwa kurcząt rozwiązana. U sąsiadów również znaleziono martwe ptaki, a budynku obok pasącą się kunę. W sumie to było nawet proste, nie wiem dlaczego na to sama nie wpadłam. Pewnie nie pomyślałam, że tutaj mogą występować kuny.
Sielanka się skończyła, pojawił się grafik na sierpień, czas zacząć pracować ;) Tym razem działamy na dwa hotele. Ale szczegóły innym razem. Zawijam się w koc, piję herbatkę z cytrynę i oglądam Harry'ego Potter'a. Muszę mówić, że jest zimno i pada?
Męża pozdrów (jak nie osobiście - bo już wyjechał, to przynajmiej telefonicznie). Ciekawym, jak mu tam.
OdpowiedzUsuńKunę na pewno też psychopata podrzucił, by wydawało się, że to nie on. To się zacieranie śladów nazywa :D
Pasącą się kunę?
OdpowiedzUsuńMają tam skrzyżowanie kun z owcami i kozami?
Cholera. Kupiłyśmy z matką Kretę. Trzeba było jednak wybrać Norwegię.
Dziękuję, pozdrowię. Mówi, że z pracy jest zadowolony. Najbardziej go dziwi, że punkt 17 wszyscy patrzą na siebie mówiąc: "Wychodzimy?" "Tak, koniec" i idą do domu. Żadnego siedzenia po godzinach nie wiadomo do której. Szerszych informacji można uzyskać pisząc do niego maila lub łapiąc na Skype'ie ;)
OdpowiedzUsuńJo, a jak inaczej nazwiesz kunę, która zabiła wszystkie kury, zabrała sobie jedną na bok, usiadła i się nim żywiła nie racząc nawet uciec jak zbliżył się człowiek?
Co to znaczy, że kupiłyście Kretę?
Taaa, występy norweskich kun są wyjątkowo spektakularne mając na uwadze gęstość zaludnienia i co za tym idzie - gęstość kurzych stad.
OdpowiedzUsuń