Crazy man, o którym pisałam tutaj, wrócił. Pytał o wolny pokój. Linn odpowiedziała zgodnie z prawdą, że cały hotel jest zajęty. Zapytał o wolny pokój w aneksie. Linn odpowiedziała, zdecydowanie NIEzgodnie z prawdą, że cały anneks jest zajęty. A nie jest. Po czym przyszła do kuchni, zaczęła wcinać rodzynki i powiedziała, że ona nie wychodzi z kuchni, dopóki on nie sobie nie pójdzie.
Wczorajszy autobus Niemców był standardowy. Przyszli, wypili dużo piwa, wymietli wszystko co było do jedzenie i poszli sobie. Dzisiejsi też tak zrobili. Chociaż tutaj niektórzy nawet mówili trochę po polsku. Przynajmniej jeden. A podobno w grupie jest Polka z Krakowa.
Dzisiaj była ryba i sos rybny. Tom (kucharz) postawił przy nim karteczkę "Sos rybny". Powiedział, że jak poprzednio była duża grupa Niemców, to cały sos zniknął w 5 minut, bo wszyscy myśleli, że to zupa rybna...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz