środa, 3 marca 2010

Ostatnie godziny wiosny...

Przygotowywanie się do zmiany strefy klimatycznej z +7 na -10 st. C.
Pakowanie w trakcie. Samolot jutro. Rzeczy chyba nadal w Bergen. Np. mój krem na zimę, który tam wsadziłam w szale pakowania nie pomyślawszy, że mogę go jeszcze potrzebować. Lecę na zakupy.

1 komentarz:

  1. Kremu na zime w Irlandii możesz nei znaleźc ale trzymam kciuki :)))

    OdpowiedzUsuń