Tym, którzy nie pamiętają, przypomnę, że oprócz posiadania hotelu i koni szefowa hoduje owce. Jagnięta rodzą się w maju, zazwyczaj każda owca ma 1 lub 2 dzieci.
Ale... wczoraj w nocy jedna z owiec urodziła. Na dodatek urodziła 4 jagnięta. I tu pojawia się problem, ponieważ owce mają tylko po 2 wymiona, więc nie bardzo może wykarmić tyle młodych.
I... zgadnijcie kto natychmiast zgłosił się do karmienia maleństw z butelki :)
Tak więc ja jestem zadowolona, że mogę, a Martin szczęśliwy, bo nie musi ;) Jutro powiem Wam jak było :)
Szefowa coś wspominała o jagnięcinie na Święta Wielkanocne, ale mój umysł jakoś omija tę kwestię.
Zrób im sesję :)
OdpowiedzUsuńno ba ;) Tylko ich boks jest mało fotogeniczny...
OdpowiedzUsuńSmacznego :)
OdpowiedzUsuńE tam. Skoncentruj się na zwierzakach, na resztę da się winietę :D
OdpowiedzUsuńUUu. Brzmi fajnie. Ale, ale. Czy jagnieta nie rodziły się w lutym, marcu własnie. Ponoc idea imbolc była z tym związana częściowo...
OdpowiedzUsuńNie, tutaj rodzą się w maju.
OdpowiedzUsuńTo masz nowalijkę:)
OdpowiedzUsuń