wtorek, 28 lipca 2009

Drobny problem organizacyjny

Raz na jakiś czas w hotelu pojawia się autobus z turystami (zazwyczaj Niemcy). Przyjeżdżają późnym popołudniem, zajmują cały/prawie cały hotel, jedzą obiad, piją dużo piwa, idą spać. Śniadanie chcą zazwyczaj wcześniej niż przeciętny wycieczkowicz, czyli w okolicach 4.30. Jedzą, wyjeżdżają i tyle ich widać. Sprzątać pokoje można spokojnie koło 5.15.

W tym miesiącu pojawią się 2 autobusy. Co ciekawe pod rząd, czyli jeden przyjeżdża dzisiaj, jedzie jutro, drugi przyjeżdża jutro, wyjeżdża pojutrze. Okazało się jednak, że ten dzisiejszy chce śniadanie o 4.30, a drugi o ... 7.00 :) Szczęśliwie dla mnie to Asia ma to wcześniejsze śniadanie :)
Nadal pozostaje jednak pewien mały problem. Otóż coś się spieprzyło w instalacji i nie ma wody w całym hotelu. Mam nadzieję, że to niedługo naprawią, bo jakoś nie widzę obiadu i zmywania naczyń z pomocą samego mydła...

A w ogóle ostatnio widziałam piękną scenkę. Otóż usłyszałam beczenie i dzwonienie dzwonków. Owce szefowej dzwonków nie posiadają, więc jakieś obce przybłędy musiały się przedrzeć gdzieś przez ogrodzenie (hm... pomyślmy, pewnie przyszły tą gruntową drogą, która idzie za hotelem w góry, bo jakoś nikt nie wpadł na pomysł, że brama jest od tego, żeby ją zamykać). Za aneksem jest spora, stroma góra. Zaraz za beczeniem usłyszałam ... ryk silnika? Martin wziął stary motor i próbował owce przepłoszyć na dół (i wygonić z terenu, czyli skierować drogą przez tą samą bramę, którą wlazły). Owce zbiegły na dół. Martin zjechał na dół za nimi. Owce przestraszone znowu wbiegły na górę. Martin zostawił motor i popędził za nimi. Owce zbiegły na dół. Martin zbiegł na dół. Owce wbiegły na górę...
Niestety nie miałam okazji obserwować całości wydarzeń, ponieważ musiałam iść do pracy. Po jakiś 15 minutach przyszedł ubłocony i zasapany Martin, popatrzył na mnie i stwierdził: "Nienawidzę owiec. Są takie głupie. Jeszcze chwila i bym im łeb ukręcił".

3 komentarze:

  1. Z opisu Nataszki wynika na bank, że... owce :P No bo kto inny? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Owce są przeraźliwie głupie. Leżą na drodze. Stadami. Możesz na nie trąbić, a one zamiast zejść na bok, to wlezą na sam środek drogi. Zero instynktu samozachowawczego, natomiast wysoce rozwinięty instynkt stadny. Jak jedna jest na asfalcie, a reszta na poboczu, to nie licz na to, że ta jedna zejdzie. Nie, reszta się przyłączy, w końcu pobocze nie przynosi tylu atrakcji, co koleżanka ze stada rozplaskana przez samochód. Ciągle mamlają swoimi paszczami wcinając jakieś zielsko, a w tym samym czasie drugą stroną wydalają inne zielsko. Ciągle. Jak widzisz owce, to możesz być pewnym, że albo coś przeżuwa, albo sra, a najczęściej wykonuje obie czynności jednocześnie. I beczą.

    OdpowiedzUsuń