środa, 17 marca 2010

Śniadanie

Niemcy. Sztuk 27. Jak przygotujemy dużo jedzenia, to akurat nie mają apetytu, jak przygotujemy tylko trochę, to zjedzą wszystko w przeciągu 5 minut i chcą jeszcze. Mówiąc krótko wywracają nasze życie do góry nogami przez ostatnie 10 dni.

Co nie zmienia faktu, że są całkiem sympatyczni.

Przychodzę do pracy. Szefowa wita mnie stwierdzeniem:
- Zgadnij kto został wylosowany, aby przygotować jutrzejsze śniadanie!
Przecież to Lilian zawsze ma śniadania, myślę sobie. A oni jutro wyjeżdżają. Pełna złych przeczuć odpowiadam:
- Nie wiem, pewnie wielkanocny zając.
- A zgadnij, o której jest to śniadanie! - odpowiada radośnie szefowa.
- Pewnie w środku nocy. - stwierdzam zrezygnowana.
- O 5 rano. - słyszę.

Co oznacza, że zaczynam koło 4 rano. Czyli za 4 godziny i 10 minut. Normalnie o tym marzyłam...

3 komentarze:

  1. To wszystko sprawia że liczba 27 zaczyna brzmieć złówróżbnie...MOże to 13ka xxi wieku? Nie daj się tam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba bym się po prostu nie kładła na Twoim miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  3. cóż, a ja się położyłam. Oczywiście nie mogłam zasnąć z obawy przed zaspaniem, w rezultacie spałam 3 godziny. Potem jeszcze zgodziłam się na sprzątanie pokojów, skończyłam o 12. Postanowiłam się nie kłaść w dzień w celu położenia się wcześniej wieczorem. Ale wieczorem zadzwoniła szefowa, że te 4 babki jednak się zjawiły i podajemy im obiad. I jeszcze siedziały do 22.30 a ja razem z nimi w recepcji, czekając aż w końcu pójdą do łóżek ;)

    OdpowiedzUsuń