Niemcy. Sztuk 27. Jak przygotujemy dużo jedzenia, to akurat nie mają apetytu, jak przygotujemy tylko trochę, to zjedzą wszystko w przeciągu 5 minut i chcą jeszcze. Mówiąc krótko wywracają nasze życie do góry nogami przez ostatnie 10 dni.
Co nie zmienia faktu, że są całkiem sympatyczni.
Przychodzę do pracy. Szefowa wita mnie stwierdzeniem:
- Zgadnij kto został wylosowany, aby przygotować jutrzejsze śniadanie!
Przecież to Lilian zawsze ma śniadania, myślę sobie. A oni jutro wyjeżdżają. Pełna złych przeczuć odpowiadam:
- Nie wiem, pewnie wielkanocny zając.
- A zgadnij, o której jest to śniadanie! - odpowiada radośnie szefowa.
- Pewnie w środku nocy. - stwierdzam zrezygnowana.
- O 5 rano. - słyszę.
Co oznacza, że zaczynam koło 4 rano. Czyli za 4 godziny i 10 minut. Normalnie o tym marzyłam...
To wszystko sprawia że liczba 27 zaczyna brzmieć złówróżbnie...MOże to 13ka xxi wieku? Nie daj się tam!
OdpowiedzUsuńChyba bym się po prostu nie kładła na Twoim miejscu.
OdpowiedzUsuńcóż, a ja się położyłam. Oczywiście nie mogłam zasnąć z obawy przed zaspaniem, w rezultacie spałam 3 godziny. Potem jeszcze zgodziłam się na sprzątanie pokojów, skończyłam o 12. Postanowiłam się nie kłaść w dzień w celu położenia się wcześniej wieczorem. Ale wieczorem zadzwoniła szefowa, że te 4 babki jednak się zjawiły i podajemy im obiad. I jeszcze siedziały do 22.30 a ja razem z nimi w recepcji, czekając aż w końcu pójdą do łóżek ;)
OdpowiedzUsuń